Dzięki Miszczu

Słuchajcie, może podsumuję te kilka dni pobytu męża w szpitalu - może komuś się przyda info odnośnie zabiegu RPLND i dochodzenia do siebie.
A więc sam zabieg jak pisałam szybka piłka, mąż miał leżeć na OIOMie przez 24 godziny po, ale wszystkie parametry miał dobre, więc po 16 godzinach był już na normalnej sali.
Nie mógł przyjmować żadnych posiłków przez dwie doby po operacji, jedynie woda. Dzisiaj - 3 doba po zabiegu - dostał kleik i przecier warzywny.
Pionizowany był 20 godzin po operacji i na dzień dzisiejszy śmiga jak nastolatek

Najgorszy był pierwszy dzień po - kiedy z rany wychodził mu dren i cały czas miał cewnik. Po ich usunięciu czuł się o niebo lepiej.
Co do szpitala na św. Wincentego w Warszawie, gdzie operuje dr Żak - bardzo miła i profesjonalna kadra, wszyscy życzliwi i opiekuńczy. Świetnie zorganizowana, kompleksowa pomoc dla pacjenta - męża odwiedziła kilkakrotnie pani psycholog, dietetyk, fizjoterapeuci.
Sam doktor Żak świetny specjalista, małomówny ale konkretny człowiek.
Więcej napiszę i dowiem się we wtorek - wtedy prawdopodobnie wypiszą męża do domu.