Witam wszystkich po ponad 10 letniej przerwie. Moja uprzednia historia była opisana na tym forum . W skrócie - usunięcie lewego jądra i 3x bep z uwagi na przerzut do węzłów chłonnych zaotrzewnowych. Niestety po ponad 10 latach od remisji choroby, przypadkowo podczas mojej ostatniej wizyty u androloga wykryty został przy pomocy USG guz w moim jedynym jadrze. Na pewno pojawił się po kwietniu 2025 roku ponieważ wówczas poza makrozwapnieniami wszystko było jeszcze w porządku.
Wykryty guz ma 9x5 mm znajduje się okolicy górnego bieguna podtorebkowo. Jest unaczyniony. Generalnie pomimo częstych i dokładnych samobadań nie wyczułem i nadal nie wyczuwam go. Nie boli ani nie daje żadnych odczuwalnych dla mnie objawów.
Markery znajdują się w normie tj:
AFP - 2,97 (norma 0-5)
B-HCG - <0.2 (norma 0-2)
LDH - 178 (norma 0-250)
29 grudnia 2025 mam mieć zrobione TK. Na początek stycznia ma być wyznaczona data zabiegu operacyjnego. Z uwagi na rozmiar guza i fakt, że to moje ostatnie jądro, lekarz operujący ma się podjąć wyłuszczenia guza. Nie ukrywam, że ta opcja odpowiada mi bardziej niż usunięcie całego jądra zwłaszcza, że choroba postanowiła dopaść mnie w trakcie starań o dziecko. Nadto co prawda mam zabezpieczone nasienie, niemniej posiadanie jądra to zawsze jakaś opcja zapasowa.
W związku z tym wszystkim oraz faktem, że wg mojej wiedzy, która jest bardzo podstawowa, wyłuszczenie guzów z jądra to raczej dość egzotyczny zabieg, jestem ciekaw czy:
1) Są może na forum osoby które miały podobny zabieg, czy jądro po tak agresywnej ingerencji ma szansę jeszcze normalnie funkcjonować, czy dochodzenie do siebie po takim zabiegu jest bardzo długie lub bolesne, czy udało wam się uniknąć wznowy?
2) Czy w przypadku wyłuszczenia guza i przy założeniu, że w TK nie wyjdzie nic niepokojącego czeka mnie chemia? (na moją logikę wydaje mi się, że byłoby to bezsensowne).
3) Czy we Wrocławiu jest jakiś godny polecenia endokrynolog, który zapisze mi bez robienia niepotrzebnych problemów po zabiegu preparat z testosteronem (niestety przez cały okres po chorobie mój testosteron znajdował się na granicy dolnej normy a czasem poniżej, stymulacja lekami przez androloga dała jedynie tyle, ze był trochę powyżej normy.