Witam forumowiczów.
Ciężko mi pisać o tym co mnie spotkało 3 miesiące temu.
29 grudnia 2025 r. dostałem diagnozę guz jądra lewego
21 stycznia zabieg orchidektomii. Markery przed i po w normie.
Z wyniku histopatologicznego wynika, że możliwa angioimwazja...
Z wyniku tomografu wynika, że przerzutów nie ma nigdzie, jakieś drobne zmiany kostne ale to raczej z powodu, że szybko rosłem (mam 198 cm, w wieku 16 lat już miałem 188 i nawet rozstępy)
Faza choroby IB.
I tutaj zaczyna się rozminina, bo na konsylium zalecona dalsza chemia 2 x wlewy, zapewne karboplatyna.
Konsultowałem z innym onkologiem, prywatnie, lekarz z Centrum Onkologii w Bydgoszczy i mówi, żeby nie brać chemii, raczej kierować się ku obserwacji.
Przeczytałem trochę wpisów na tym forum i sami wiecie, ile przypadków tyle rad.
Czytałem wpisy sprzed kilku lat, również pacjentów z fazą jak u mnie pt2 / IB
np. Ktoś był u doktora/obecnie profesora Wiechno i też odradzał chemii, doradzał obserwację.
Natomiast w podobnych przypadkach dr Starosiek, o którym mówi się że to guru w diagnozowaniu raka jądra, zalecenia karboplatynę, kwestia czy 1 wlew czy 2 wlewy...
I bądź tu mądry. Czy ktoś był w ostatnim czasie u w/w specjalistów? Co wam doradzili przy pT2 / IB
Dziękuję za rzetelne odpowiedzi.