Witam ponownie,
Niby już jestem po ostatnim(4) BEP i zostały dwie Bleo, ale coś mi chyba robi na złość.
Otóż, okazało się, że mam fatalne wyniki krwi(chyba najgorsze jakie miałem) i to pomimo 5 zastrzyków na białe krwinki. Tutaj przepisuję z wypisu wyniki(wydawało mi się, że lekarz miała więcej tego u siebie, ale może mi się zdaję):
Hemoglobina [g/dl] - 9,6
Hematokryt [%] - 29
Erytrocyty [*1A6/mik.1] - 3,09 (to A to jakaś grecka litera, mam nadzieję, że wiadomo co chodzi)
Leukocyty [*10A3/mik.1] - 1, 470 (to samo "A")
Neutrocyty [%] - 11,6
Płytki [*10A6/mik.1] 41,0
Dalsze dane z wypisu to:
Epikryza: Chory w dobrym stanie ogólnym z bezobjawową małopłytkowości i neutropenią. Odstąpiono od kontynuacji chth.
Dostałem receptę na antybiotyk, coś antywirusowego i coś antygrzybicznego oraz 5 Neupogenów. Poza tym mam brać przez 4 dni po3 tab. Dexamethasonu(dostałem go też w kroplówce zamiast Bleo).
Lekarz poleciała mi zgłosić się nazajutrz na wyniki następne i ostrzegła, że jeśli coś się będzie działo w ciągu dnia to mam lecieć do szpitala z tym wypisem. Straszyła też, że mogę przez to zostać w szpitalu.
Cały problem w tym, że tutaj było wiele razy wałkowana morfologia i bleomycyna. I rzeczywiście mój lekarz przy neutropenii mi podawał Bleo. Niestety tutaj było zastępstwo jakiejś rezydentki i taka decyzja. Rozmawiałem z nią o tym, powiedziała, że przy neutorpenii by też podała, ale nie przy takich strasznych wynikach.
I teraz jeśli możecie wyrazić swoją opinię, to byłbym wdzięczny. To dobra decyzja, jak to może wpłynąć na leczenie? Następną bleo miałem mieć 03.01 i na razie skierowanie i zapis mam, więc w praktyce to może wyglądać tak, że jedna porcja bleo będzie opóźniona dodatkowo o tydzień nie liczą świąt jeszcze.

