przez Mac79 » 10 Paź 2014, 12:46
Cześć. Od wczoraj jestem już w domu. Póki co mam się nie źle. Wczorajszy powrót pociągami był.... Tragiczny i nabiegałem się jak głupi. Pkp jednak nie za wiele się zmieniło a wręcz przeciwnie jeszcze większe zamieszanie powstało... Co do gopa to wylewka jest stosunkowo krótka i są to 3 flaszki po pół litra... Na pierwszy strzał znoszę to bez jakichś większych odczuć. Mam tylko mrowienie wzdłuż żyły, którą były podawane leki. Na drugi dzień poleciała jedną płukanka i do domu. Dzisiaj sobie poleżałem dłużej w wyrku bo od 3 w nocy się wierciłem i nie mogłem znaleźć miejsca. Ale jak już wstałem to skoczyłem sobie na ryneczek i z ważąca pewnie z 15 kg torbą dziarsko wróciłem do domu co by coś zjeść. Nie mam zaparć ani nudności ale to może z czasem się zmienić... Mam już na to parę sprawdzonych sposobów więc tym akurat się nie martwię. Co do zabezpieczenia mnie to mam przyjmować codziennie zastrzyk neupogenu, w tabletach biseptol i coś jeszcze na grzyby... W następną środę"dolewka" i dwa tygodnie przerwy. Pozdrawiam