Witam!

znalazłam wątek do tej pory ukryty dla mnie, taka moja natura. Zycie ..czym jest zycie? czy istnieje kategoryzacja na zdrowych ktorzy nie umrą i na chorych ktorzy umrą?NIE MA takieg podziału. Wszyscy jesteśmy ,mniej lub bardziej chorzy i wszyscy UMRZEMY!to jest prawda z ktora musimy się pogodzić i proces zgody rozpoczyna sie tóz po urodzeniu, Niestety nasza cywilizacja poszła w złym kierunku i próbuje dać temu kłam. tworzy w naszych umysłach iluzje wiecznego życia kupienia młodości zdrowia sprawnosci.. I kedy zdarza się nam stawiać czoła faktycznym problemom - chorobom zagrazającym życiu budzi w nas to PANIKĘ... Ale to samo życie zagraza życiu..pamietacie rozsławiony tytuł,, życie jako śmiertelna choroba przenoszona drogą płciową,,? i to własnie powinno być naszym punktem wyjscia. WSZYSCY UMIERAMY..juz teraz, w ciele kazdego z nas tyka bombka ktora kiedys wybuchnie i zakonczy nasz zywot.Kazdy z nas tu piszących i ten ktory uwaza sie za chorego jak i ten co uwaza się za zdrowego ..wszyscy jedziemy na tym samym wózku. Różnica polega na tym ,że chorzy świadomi swojej choroby juz nie tak izulorycznie podchodzą do momentu swojego konca. My ich bliscy również traktujemy tą prawdę poważniej. A tak zwani zdrowi zwykle nie liczą sie w ogóle z zagrożeniem takim. A prawda jest taka ,ze jesteśmy nią - śniercią zagrożeni tak samo. Statystyki wypadków są jakie są i wcale i nie sa pocieszające. Naszą - chorych sytuację porównałabym do jazdy po ruchliwej autostradzie rozklekotanym autem. Oczywiście mamy wieksze szanse ,że nam sie auto rozwali ..LECZ NIKT NIE JET W STANIE POWIEDZIEĆ CZY NA PEWNO A JESLI TAK TO KIEDY.
Choroba nowotworowa jest wyzwaniem..jest strachem z szafy , który próbuje odebrac nam chęc do życia , jego radość , ktory chce zawładnąc nasym umysłem. Nie ma takiej wygranej w tej walce ,że nie umrzemy. To kłamliwa wygrana- bo umrzemy wszyscy. Wygraną w tej walce jest stan naszej samoświadomości naszych emocji umiejętnosci radzenia sobie z zaistniała sytuacją.Czerpanie kazdego dnia czasem pomimo bólu z radości ktore niesie. Z miłości kogoś bliskiego z radości dzieci ktore biegają wokól nas. Czerpania z natury ktora wciąż nas obdarza choć mogłaby kilkoma kataklizmami pokonać nas - ktorzy jesteśmy jej nowotworem...
kiedy przygladać się wszystkiemu z pewnej perspektywy wszystko wygląda inaczej..
Kiedyś przelewałam swoje życie przez palce..tęskniąc za tym co odeszło marząc o tym co mogłoby nadejść... Nie było miejsca dla DZISIAJ... a przecież istnieje tylko dzień dzisiejszy nie ma ani przyszłości ani przeszłości..sa tylko wspomnienia i marzenia plany.
Więc zatrzymajmy sie w dniu dzisiejszym , westchnijmy tym mroźnym powietrzem, zastanówmy sie za co lubimy ten dzień kogo kochamy tak bardzo ,że chcemy moze cały dzień wtuleni weń go spedzić. A może dzis chcemy sie wyspć? odpocząć po cięzkim tygodniu..a może zatańczyć śmiać się w głos z byle czego... A może płakać? Wszystko jest dla nas czerpmy z tego co mamy i ile mamy. Zawsze będzie za wczesnie na śmierc, zawsze ale jesli nadejdzie to i odejdzie . A kiedy nas nie bedzie śmierci też juz nie będzie..to taka przyjaciólka z ktorą nikt nie chce sie zaprzyjaznic a która towarzyszy nam od narodzenia. Wielkokrotnie ratuje nas w ciagu życia wyrzucając ze swoich objęć..
Nie pytajcie więc Kochani moi kiedy to bedzie? ile czasu zostało? na to pytanie nikt nigdy nikomu nie odpowie. lecz cieszcie się kazdą chwilą korzystając z życia o które tak walczycie. Gładzcie je pieśćcie napawajcie się nim jak tylko chcecie.. To trudne bardzo bo zrobiono nam piane z mózgu ale we wnetrzu kazdego z nas jest światłość i ona pomoże nam i Wam by dać zgodę na to życie jakie nam dano i na ten czas ktorego konca nie znamy.
pozdrawiam serdecznie i bardzo goraco..choć lerzę wypruta z sił w łozku o odpoczywam po 5 tygodniach dotychczasowej walki..
Oczarownica( beata)