Witam,
ostatnia dawka zarzio była we wtorek, więc 24 godziny dawno już minęły. Co do morfologii to wiem tylko tyle, że bez problemów wystarczyło do przyjęcia na oddział na drugi kurs. Wyników jako takich nie dostałem do ręki. Trochę mnie to irytuje. Może coś będzie na karcie wypisu ze szpitala. Mam też potwierdzenie, że przy wypisie otrzymam receptę na G-CSF.
Nie podoba mi się jednak co innego. Dzisiaj podczas rozmowy z lekarzem usłyszałem, że czekają mnie w sumie 4-ry kursy BEP. Według ustaleń z lekarzem, który przyjmował mnie na oddział, i z którym ustalaliśmy strategię leczenia była mowa, że będą 3 kursy BEP, kontrolna TK i ewentualnie dalsze decyzje. Więc WTF?

Wygląda to tak, że przychodzi się do szpitala, przypisują Cię do jakiegoś lekarza, który może modyfikować leczenie wg własnego widzimisię. W dodatku wygląda na to, że nie mam lekarza, który od początku do końca prowadziłby leczenie i czuł się za to odpowiedzialny. Wspomniałem o problemach z podaniem bleomycyny a lekarz stwierdził, że o podaniu leku decyduje lekarz w ambulatorium i on jest za to odpowiedzialny. Czyli odpowiedzialność jest rozmyta czyli niczyja.
W związku z tym mam pytanie jak to wygląda w innych ośrodkach? (szczególnie tych oznaczanych jako polecane) Tak samo czy inaczej? A jeśli jest tam lekarz prowadzący to czy można się do niego zwracać w przypadku problemów takich jak odmowa podania bleomycyny w ambulatorium? I czy ewentualnie mam szansę na przeniesienie się do innego ośrodka z zachowaniem cyklu leczenia czyli bez robienia przerwy pomiędzy/w trakcie kursów chemioterapii?
z pozdrowieniami
Simon