Witajcie,
Chciałbym podzielic się z Wami tym, czym żyję ja oraz moi najbliżsi od kilku tygodni. Mnie również dopadł ten "obcy" (na szczęście już usunięty) ale po kolei. Ok. 3 tygodni temu zauważyłem zmiany w moim prawym jądrze, stało się twardsze i "nie moje". Tutaj jeszcze raz potwierdzenie tego jak ważna jest znajomośc naszego ciała i samobadanie Panowie! Po tygodniu wizyta u urologa USG, na którym stwierdził, że rzeczywiście jest zmiana i zlecił markery. Po ich odebraniu nieprzespana noc i znalazłem m.in to forum, za które dzięki. Markery (w nawiasie referencje): CEA 1,10 ng/ml (MAX 5,00); b-HCG 17,19 mIU/ml (MAX 5,00); AFP 12,59 ng/ml (1,09-8,04). Z tymi markerami następnego dnia wizyta u kolejnego urologa USG, ten nie miał żadnych wątpliwości, że zabieg musi byc szybko. Zabieg miałem kilka dni temu - orchidektomia pachwinowa. W szpitalu dodatkowo RTG (widoczne pola płucne bez zmian ogniskowych, stan krążenia płucnego i serce w normie), nie miałem dodatkowych markerów (miały 7 dni). Teraz czekam na wynik HisPat (za ok 1-2 tygodni), zdjęcie szwów i wizytę kontrolną u urologa. Zastanawiam się nad wyborem ośrodka onkologicznego. Pytanie czy w Warszawie podane ośrodki są mocno oblegane? Z jakim wyprzedzeniem umawiac się na wizytę? Czy dodatkowe badania TK są od ręki czy się za nie płaci? Zaraz po operacji urolog powiedział, że nie wyglądało to źle (czekam na wyniki szczegółowe). Jestem dobrej myśli, muszę sobie z tym wszystkim jakoś poradzic i walczyc do końca. Odezwę się jak będę miał kolejne wyniki. Pozdrawiam wszystkich walczących i tych co wygrali bardzo serdecznie!!