Hej
Potrzebuję Waszej pomocy/rady. Ogólnie od końca 5cio dniówki mam problemy z zaparciami. Przed pierwszą dolewką zgłosiłem to drowi, dr zalecił żebym kupił Lactulosum. Po paru dniach się trochę poprawiło, więc aby nie przesadzić w drugą stronę, nie używałem laktulozy. Niestety po drugiej dolewce znowu problemy z zaparciami. Ogólnie tak mnie przetyrało, że skończyło się wizytą u proktologa (szkoda pisać, cała radość z ukończonego leczenia poszła w ...).
Teraz już piję laktulozę, do tego staram się pić te 2 litry płynów dziennie. Dołączyłem do tego specyfik z suszonych śliwek - 8 śliwek zalanych wodą na noc i z rana konsumpcja. Kefiry, maślanki. Codziennie po saszetce Fibraxine i Proctolact M. I w sumie nie za bardzo mi to pomaga. Tak jak przed leczeniem nie miałem problemów i było prawie jak w zegarku, to teraz idę na 2kę raz na dwa, trzy dni. Może dodam, że nie jest tak, że nie mogę się załatwić, po prostu nie czuję potrzeby. A jak już jest, to nie należy to do przyjemnych czynności ze względu na konsystencję. Jednym słowem - gówniany temat - taki śmiech przez łzy

.
Jest możliwe, że chemia tak wpłynęła na układ pokarmowy? Wymiotło całą florę z jelit? Może ktoś miał podobne problemy i coś podpowie. Czy samo się unormuje po czasie?
Z góry dzięki.
Ps - widzę, że mam tendencję do pisania opowiadań.