Co do kwestii psychologicznych to mogę napisać trochę o moich doświadczeniach. Też bardzo nie chciałem podjąć leczenia, to znaczy najpierw je podjąłem, bo wiedziałem, że są małe szanse na niewyleczenie, ale potem zmieniłem zdanie i zacząłem działać w kierunku pogorszenia swojego stanu. Zdanie zmieniłem jeszcze raz kiedy przypomniałem sobie, że czytałem kiedyś o przeszczepie tchawicy. Zacząłem szukać więcej informacji na ten temat i okazało się, że jądro prawdopodobnie też da się wyhodować i przeszczepić. Od tej pory potraktowałem leczenie onkologiczne jako początek powrotu do zdrowia (rozumianego jako powrót do stanu sprzed choroby).
Więcej na ten temat można przeczytać w tym wątku:
http://rjforum.pl/viewtopic.php?f=11&t=569
Kontaktowałem się też z różnymi firmami i instytutami, przede wszystkim w USA i wiem, że hodowanie jądra jest jak najbardziej możliwe. Co więcej można wykorzystać do tego istniejące już technologie np. technologię decelularyzacji perfuzji. Jednym z ośrodków, które prowadzi badania nad hodowaniem tkanki jądra (tkanki, bo opis nie wskazuje jednoznacznie na hodowanie całego narządu) jest Wake Forest Institute for Regenerative Medicine, który dostał na ten cel grant z Departamentu Obrony USA (wielu żołnierzy rannych w Iraku i Afganistanie ma obrażenia miednicy).
http://www.afirm.mil/assets/documents/AFIRM-Warrior_Restoration_Consortium.pdf
http://www.afirm.mil/index.cfm?pageid=research.research_areas.genitourinary.research_leaders
Hodowaniem organów i tkanek zajmuje się co najmniej kilka firm na świecie, choć dominują wśród nich te, które zajmują się mniej skomplikowanymi narządami takimi jak tchawica. W Londynie prowadzone są już nawet próby kliniczne przeszczepu krtani.
http://stemcellassays.com/2014/12/commercialization-organ-decellularization/
http://gtr.rcuk.ac.uk/project/6039BD76-9195-433C-894E-4536CF2FCA74
Wśród narządów miąższowych najbardziej popularne są nerki oraz wątroba i najprawdopodobniej, któryś z tych narządów będzie pierwszym "dużym" organem, który zostanie wyhodowany i przeszczepiony. Naukowcy pracują w tej chwili nad przeskalowaniem technologii z rozmiaru szczurów do rozmiaru człowieka i odpowiednim przedłużeniem żywotności hodowanego organu, tak by można było go bezpiecznie przeszczepić człowiekowi. Jeśli technologie te dostaną odpowiednie fundusze pierwszych przeszczepów należy się spodziewać około roku 2020.
http://io9.com/how-well-finally-put-an-end-to-organ-donation-shortages-1683258349
http://www.nature.com/scibx/journal/v6/n16/full/scibx.2013.382.html
Teoretycznie podobnie mogłoby być w przypadku jądra. Potrzebne są na to jednak fundusze oraz zespół, który by się tym zajął (taką odpowiedź dostałem od jednej z wymienionych wcześniej firm). Należy jednak pamiętać, że organy takie jak wątroba czy nerki są konieczne dla funkcjonowania organizmu, zatem technologia ich hodowania i przeszczepu może otrzymać fast track od FDA albo EMA, jeśli tylko pierwsze badania kliniczne będą pomyślne. Jądra nie są konieczne do funkcjonowania organizmu (chociaż ich brak ma jednak dość poważne konsekwencje), a ich hodowanie i przeszczep może być kontrowersyjny ze względów etycznych, zatem trudniej będzie uzyskać zgodę na badania kliniczne tego typu. Teoretycznie jądro jest łatwiejsze do wyhodowania niż nerka, ponieważ jest mniejsze, a w tym wypadku rozmiar ma znaczenie.
To kilka faktów związanych z hodowaniem organów. Mnie świadomość, że "wszystko wróci do normy" bardzo pomogła psychologicznie dużo bardziej niż spotkanie z psychologiem w Centrum Onkologii, u którego byłem raz i nie zamierzam się tam więcej wybierać. Mam nadzieję, że Twojemu synowi też choć trochę to pomoże. Należy tylko pamiętać, żeby nie popadać w hurraoptymizm. Skutki nowotworu i jego leczenia da się odwrócić, ale nie jest to łatwe. Swoją drogą dziwię się, że nie chciał się zgodzić na operację, która usunęłaby tylko guza. Gdybym miał taką możliwość to nie zastanawiałbym się długo.
Polecam jeszcze zajrzeć na strony American Cancer Society oraz Cancer Research UK. Można tam znaleźć bardzo dużo informacji o nowotworach, ich leczeniu i skutkach, także emocjonalnych. Niestety nie ma podobnych kompleksowych informacji w języku polskim.
http://www.cancer.org/cancer/testicularcancer/index
http://www.cancerresearchuk.org/about-cancer/type/testicular-cancer/
Polecam także przeczytać książkę "Dieta w walce z rakiem" prof. Richard Béliveau i zmienić pod tym kątem dietę. Nie należy traktować tego jako "terapii alternatywnej", ale zmiana żywienia może jak najbardziej wspomagać terapię konwencjonalną i pomagać zwłaszcza w sytuacji kiedy Pani syn ciągle jest zagrożony nawrotem choroby.
http://www.mcgill.ca/translational-research-cancer/researcher-biographies/beliveau
Pozdrawiam serdecznie!
ps. lekturę powyższych stron można potraktować jako przygotowanie do matury z angielskiego