Jesteśmy z Warszawy, w czerwcu ubiegłego roku wzielismy ślub a 2 tyg temu urodziło nam się dziecko. Mąż od około roku narzekał na powiększone jądro ale awsze było coś ważniejszego od wizyty u lekarza... mam do siebie o to pretensje ze go nie wysłałam choćby na sile do urologa
Zanim sie zalogowaliśmy poczytałam forum i dzięki wam odzyskałam trochę wiary w to że będzie dobrze. Guz jest duży i powiększone sa wezły (dokladnie nie opiszę bo mąż ma usg ze soba w szpitalu). Dodam że ma 31 lat
trfilismy na wspanialego lekarza oczywiscie prywatnie który zajął sie mężem. Okropnie sie martwie. Dziś rano mial RTG klatki piersiowej ale nie znam wyników.
Markery z tego co pamiętam
Bhcg 99
i pozostałe dwa miał:
chyba LDH 290 i ten drugi 49. Nie jestem tylko pewna czy nie pomyliłam LDH z tym drugim bo co do Bhcg to jestem pewna ze było 99.
Mamy nadzieje ze na tym forum znajdziemy wsparcie i pomoc w walce z chorobą.
ania

