Droga Marto,
śledzę Twój wątek od początku - jak pewnie każdy z nas obecnych tu na forum, ale do tej pory jakoś nie miałam odwagi napisać, wszyscy, jak tu jesteśmy zostaliśmy naznaczeni tą chorobą, jednym z nas udało się wkroczyć na jedną z dwóch dostępnych dróg, inni muszą iść inną ścieżką. Tym bardziej żal, że dotyka to Was.
myślę, że zrobiłaś wszystko co mogłaś, nie możesz mieć do siebie żadnych pretensji, teraz został juz tylko czas...będąc myślami z Tobą też czasem liczę na cud, ot taka nasza natura....widzę że Ty również, w swoich watkach łapiesz się każdej małej iskierki, a może u nas będzie inaczej?, może to jakiś znak?.....pozwól sobie na to, nikt bowiem nie wie, jak to jest stać u progu bram, daj Boże żeby TO co byc może jest TAM było tym czymś, co wynagrodzi wszystko- dla wszystkich wierzących i niewierzących, w natłoku myśli kłębiących się w głowie pozwól sobie na żal, łzy, rozpacz a może na nadzieję?? Ty sama wiesz najlepiej.....trudno pisze się takie słowa, łzy leją się strumieniami...żal tak wielki żal, że żadne słowa nie są w stanie oddać tego co w sercu
trzymaj się