Zanim zadam pytanie, postaram się opisać po krótce historię choroby i leczenia mojego brata. Ma 27 lat i w grudniu 2012 r. udał się do lekarza z powodu nasilającego się bólu brzucha i pleców (w okolicach lędźwiowych). Zrobiono mu USG brzucha oraz TK jamy brzusznej. Oba badania wskazały na silny rozrot układu chłonnego. Mój brat miał kilka pakietów powiększonych węzłów chłonnych - największy 12 cm. Początkowo sądzono, że to chłoniak, ale po pobraniu w Szpitalu Praskim wycinku i zrobieniu badania histopatologicznego węzła chłonnego znad pachwiny okazało się, że to NASIENIAK. Zrobiono wówczas USG jądra i w jednym (lewym) jądrze był mały guz.
Mój brat został skierowany do Centrum Onkologii im M.C. Skłodowskiej. Prowadzi go dr Paweł Wiechno.
Badanie immunohistochemiczne potwierdziło Nasieniaka.
W związku z tym zlecono III kursy chemioterapii, nie pamiętam pełnej nazwy wszystkich składników, ale co tydzień dostawał bleomycynę a co dwa tygodnie kładł się do szpitala i dostawał przez 5 dni 3 składnikową chemię - oprócz bleomycyny dodatkowe dwa leki, przy czym jednym z nich jest cisplatyna.
19 lutego Po skończonym kursie chemii, 14 marca wykonano USG jądra i brzucha oraz TK jamy brzusznej - TK wykazała wielką poprawę w leczeniu. Ten największy pakiet węzłów chłonnych miał ok 3.4 cm. Dr Wiechno nie miał pewności co do operacji, w związku z tym wykonano PET.
PET wykonano 8 kwietnia. I tu już nie było niestety tak różowo - ten największy pakiet węzłów "świecił", czyli jest aktywny nowotworowo a dodatkowo opisano w badaniu, że na kręgu kręgosłupa, do którego bezpośrednio dotykają te aktywne węzłych chłonne jest NACIEK.
W związku z tym zakwalifikowano mojego brata do operacji usunięcia węzłów chłonnych z przestrzeni zaotrzewnowej - RPLND. Od tego czasu zaczęły się mozolne poszukiwania najszybszego terminu na operację - Centrum Onkologii zaproponowało termin na 14 maja. Ponieważ uzyskaliśmy informację, że na Onkologii nie pracują już najlepsi urolodzy, którzy wykonują tę operację, znaleźliśmy inne ośrodki - możemy wykonać tę operację u dr Chwalińskiego w Wieliszewie 9 maja lub u dr Rogowskiego w szpitalu MSWiA 22 maja.
Dr Chwaliński obawia się tej operacji, informowął nas o szereku ryzyk związanych z tą operacją, w tym również o zgodnie (pakiety węzłów chłonnych oplatają tętnicę nerkową). Ponieważ zastanawiał się nad zasadnością tej operacji, konsultował to telefonicznie przy nas z dr Wiechno. Dr Wiechno stwierdził, że ta operacja jest potrzebna m.in. po to, aby wykonać badanie diagnostyczne tych węzłów w przestrzeni zaotrzewnowej, które pozostały i aby móc dzięki temu dobrać i zastosować trafne leczenie.
Następnie byliśmy na konsultacji u dr Rogowskiego - ten pan dr nie zastanawiał się nad zasadnością operacji. Właśnie taką wykonywał tuż przed naszą wizytą i wygląda na to, że wykonuje je na bieżąco. Słyszeliśmy dużo o sławie tego lekarza i o tym, że jest najlepszy w tego rodzaju operacjach, dlatego skłaniamy się do tego, aby u niego robić tę operację, mimo, że termin jest odległy.
Dodam, że do chwili obecnej mój brat nie miał usuniętego tego chorego jądra (ma być to wykonane razem z operacją RPLND.
Jednym z problemów - oprócz tego, że sama choroba nowotworowa jest już wystarczającym problemem
Dr Chwaliński oraz Dr Rogowski powiedzieli, że to wynik tego, że po chemioterapii węzły robią się twarde, zwłókniałe i to może powodować ból. Dali mojemu bratu Eferalgan z Codeiną.
W związku z powyższym mam następujące trzy pytania:
1. Czy opisany przeze mnie powyżej schemat leczenia i postępowania jest właściwy?
2. Po drugie - najważniejsze - czy ktoś, kto sam chorował/choruje lub ma osobę bliską chorą na ten nowotwór, spotkał się z takimi objawami na tym etapie leczenia - tj. ból brzucha oraz krzyża?
3. Co to może być ten naciek na kręgu? Czy ktoś się z tym już kiedyś spotkał?
Będę bardzo wdzięczna za wszelką pomoc i radę.
Jeśli coś niejasno lub niewystarczająco opisałam, to chętnie dopiszę.
Pozdrawiam serdecznie!
Agnieszka

