Witam!
Chciałbym się przywitać, a to chyba możliwie najlepsze miejsce!
Niestety w połowie stycznia dołączyłem do osób ze zdiagnozowanym nowotworem (a ile go bezobjawowo w sobie nosiłem to cholera jedna wie).
Wykryto u mnie kosmówczaka, którego źródłem jest nie jądro, a śródpiersie z licznymi przerzutami do obu płuc.
Rozpocząłem leczenie pod okiem "profesjonalistów" z Centrum Onkologii w Bydgoszczy i szczerze mówiąc nie zajmowałem się zbytnio śledzeniem forów internetowych, którym co do zasady nie ufam. Ile razy posłuchałem opinii z forum np. na temat sprzętu komputerowego to zawsze była to opinia chybiona, nie mówiąc już o domorosłych poradach prawniczych (z uwagi na mój zawód) aż mnie krew zalewa jak czytam niektóre wpisy.
Szczerze mówiąc wydawało mi się, że jeżeli ktoś ma tytuł doktora nauk medycznych i jest ordynatorem kliniki w wielkim centrum onkologii, to raczej wie co robi i można mu zaufać, poddając się jego diagnozie i wyborowi sposobu leczenia..... nic bardziej mylnego.
Na szczęście, śledzeniem internetu zajął się bardzo aktywnie mój tata, któremu w zasadzie zawdzięczam, że w ostatniej chwili zrezygnowałem z usług CO w Bydgoszczy, przeniosłem się co COI w Warszawie i aktualnie po 4 seriach kuracji T-BEP (otrzymanych w Bydgoszczy) czekam na kolejną wizytę u dr Wiechno i ocenę jakim etapie znajduje się mój raczek.
To tyle na szybko, pozdrawiam wszystkich.

