Witam ponownie,
na wstępie pochwalę się wynikami. Ostatnie TK klatki i brzucha wykonane 3 miesiące po zakończeniu chemioterapii wyszło poprawnie. Żadnych zmian, żadnych powiększonych węzłów chłonnych.

Markery również w normie. Przy okazji markerów ze wzgledu na ginekomastię dostałem też skierowanie na badanie poziomu hormonów: TSH, Estradiol, Prolaktyna, Testosteron. Wszystkie w normie i to z wyjątkiem TSH zdecydowanie bliżej górnej granicy wartości referencyjnych.

Ustaliłem więc z onkologiem, że na razie rezygnuję z wizyty u endokrynologa i obserwuję objawy. Na razie jednak tu też nic się nie dzieje. Kolejna wizyta kontrolna u onkologa w październiku.
Pojawił mi się jednak problem z kolanami. Pobolewają mnie w sposób ciągły (przez cały dzień mniej lub bardziej je odczuwam) już drugi tydzień. Wcześniej zdarzało się to, ale nie cały czas. Nie jest to jednak drętwienie. Najczęściej objawia się to jako ukłucia małych szpileczek lub szczypanie tuż nad lub tuż pod kolanem. Prawe jakby bardziej. Najczęściej objawia się to przy zgiętych nogach - np. podczas siedzenia, jazdy samochodem. Gdy zginam nogi często zdarza się, że czuję i słyszę jakby chrobotanie dochodzące z kolan. Od dwóch dni smaruję kolana Voltarenem, ale efekt jest tylko tymczasowy. Po kilku godzinach objawy powracają. Jeśli się nie uspokoi do końca tygodnia, to kopsnę się z tym do lekarza rodzinnego. Zastanawiam się jednak, czy jest to jakiś skutek uboczny chemioterapii czy coś zupełnie innego? Czy ktoś miał tego typu objawy? Neuropatia? Chociaż neuropatię odczuwam bardziej w stopach - takie typowe odrętwienie całej stopy. Jednak obecnie zdarza się coraz rzadziej i odrętwienie jest słabsze - czyli objawy ustępują. W przypadku kolan objawy raczej się nasilają. Co ewentualnie mogę sprawdzić zbadać?
z pozdrowieniami Simon