przez bsk123 » 25 Sie 2013, 18:03
Witajcie ponownie,
nie pisałem wcześniej bo nie bardzo miałem jak. Sprawa wygląda następująco: Chciałem umówić się do lekarza, którego wskazywała wcześniej Monika niestety, jak się dowiedziałem ten lekarz ma tylko swoją własną grupę pacjentów, których już leczy i trudno będzie się do niego zapisać. Polecono mi w tym samym ośrodku innego lekarza, więc do niego się zapisałem, wizyta odbyła się ~20 lipca. Lekarz starej daty i niezbyt miły.. ale trudno. Po dość szybkim standardowym badaniu + usg stwierdził, że wszystko jest ok argumentując, że młodzież się za dużo tym interesuję dużo czyta itp. i później wydaję im się że jest coś nie tak. Powiedział, że struktury w obu jądrach są prawidłowe i jakieś łączenia ( o ile dobrze pamiętam ) również. Mówił, że to co mogę wyczuwać to element struktury najądrza i że może on się przesuwać razem z jądrem - dlatego mogę tego guzka odczuwać z różnych stron. Powiedział, że markerów nie ma po co robić bo to będzie strata pieniędzy.
Cóż... wizyta mnie ogólnie mówiąc nie uspokoiła... ale daje chyba już z tym spokój.. choć wątpliwości mam nadal.
Od wykrycia przeze mnie guzka minęło sporo czasu bo grubo ponad pół roku - jest bez zmian od tamtej pory, więc może lekarz miał racje...