kaliban napisał(a):...Dziś, również po Waszych komentarzach, widzę, że sporo było tu dziwnych procedur, niekoniecznie "standardowych".
Wygląda to tak, jakby nie było spójnego pomysłu na leczenie który byłby konsekwentnie realizowany.
kaliban napisał(a):W moich papierach znalazłem, że LDH robiono raz podczas pięcioletniego okresu po chemioterapii - wyniosło 210. Być może było robione podczas pobytu w Klinice Chemioterapii, ale nie mam tego na piśmie. Przez cały czas koncentrowano się na AFP i bHCG - dlaczego? Nie mam pojęcia.
To jest częsty błąd, który występuje w wielu historiach.
kaliban napisał(a):Nigdy nie padło nawet jedno słowo na temat ewentualnej ingerencji chirurgicznej.
... może dlatego, że gdy zaraz po chemii podejrzewano progresję tej zmiany (która prawdopodobnie nastąpiła przed chemią a po chemii zatrzymała się na kolejne 5 lat) rozważano podanie kolejnego kursu (B)EP.
To jest kompletnie niezrozumiałe, bo wytyczne stawiają sprawę jednoznacznie, a rozważanie w tej sytuacji kolejnego kursu BEP świadczy o niewiedzy.
kaliban napisał(a):Nie rozumiem natomiast tego, że w późniejszych dokumentach z Gliwic (karty konsultacyjne, skierowania na TK itd.) figuruje seminoma. Tylko niedbalstwo czy pomyłka, która miała wpływ na plan leczenia? Wygląda jednak na to, że byłem leczony na nienasieniaka.
To może świadczyć o tym, że żaden lekarz z którym miałeś kontakt nie wczytał się dokładnie w twoją historię.
W tym całym zamieszaniu dobre jest przynajmniej to, że byłeś leczony (co prawda jeden kurs za dużo) na nienasieniaka, czyli to jest ok.
kaliban napisał(a):Jestem po wizycie u prof. Ziai i operację planuję wykonać u niego w oddziale na Ochojcu w Katowicach. Czy myślisz/myślicie, że to dobry wybór? Podobno wykonują tych operacji dużo i są w tym naprawdę dobrzy. Zresztą sam profesor zrobił na mnie bardzo dobre wrażenie - jako człowiek i fachowiec. Być może dziś dowiem się jak długo będę czekał na przyjęcie.
Nikt na forum chyba nie był operowany w Katowicach, także trudno będzie o opinie. Wszyscy potwierdzają, że jeśli chodzi o RPLND dr Rogowski to najlepszy z możliwych wyborów.
kaliban napisał(a):Muszę poczytać o tym TIP-ie bo to dla mnie nowość. Ech, nie sądziłem, że czeka mnie jeszcze to świństwo...
To dopiero okaże się po wynikach badań histopatologicznych, ale dobrze jest wiedzieć co nie musi, ale może czekać w przyszłości. Jak wiesz pacjenci różnie reagują na chemię i w tym przypadku jest podobnie, jest to leczenie bardziej agresywne, także skutki mogą być różne.
kaliban napisał(a):Bezpłodność, a szczególnie impotencja to coś, co mi spędza sen z powiek. Czy uszkodzenie nerwów odpowiadających za te powikłania następuje w wyniku "błędu" lekarzy przy operacji czy jest to coś, na co lekarze nie mają wpływu? Czy te powikłania również mogą być skutecznie leczone?
Tutaj kluczowe znaczenie ma doświadczenie lekarza, ale również same uwarunkowania samej operacji (umiejscowienie, wielkość, ilość zmian).
Niestety mimo najlepszych chęci lekarzy powikłania się zdarzają i z tym trzeba się liczyć. Czasem cofają się z biegiem czasu, czasem nie, trudno mówić tutaj o skutecznym leczeniu. Impotencja jest bardzo rzadkim powikłaniem.
Jest jeszcze zabieg oszczędzający nerwy Nerve Sparing RPLND, ale w Polsce zdaje się, że nie jest wykonywany. Poza tym ma on też swoje ograniczenia. Informacje na ten temat można znaleźć w sieci.
Pozdrawiam

