.... miałam kiedyś pacjentkę , która kilkakrotnie schodziła z tego swiata i właściwie nie miała szans przeżycia. Nie był to nowotwór lecz krwawienie środczaszkowe a potem dwa olbrzymie krwotoki z układu pokarmowego.kiedy ja poznałam leżała otyła i ociężała w łóżku prawie sie nie ruszając.Lecz zarówno ona jak i my -leczmistrzowie

zrobiliśmy wszystko aby ją ratować.Gdyby odeszłą nikt by sie nie zdziwił..A jednak los miał dla niej inne przeznaczenie i wyszła od nas na własnych nogach jako szczęśliwa samodzielna staruszka .Miała wielkie serce i wołala na mnie ,,Jolu,, charkterystycznie to imię akcentując. Uwielbiałam ją, była taka niezwykła jak z bajki.. jej historia jest dla mnie zawsze przykładem na to ,że jeśli los nam sprzyja i mamy ogromna wolę walki mozęmy wszytsko.
Skoro ktoś wymyślił jakies leki ,ktore zwiększają naszą szansę w tej nierównej walce korzystajmy z nich.
A Ciebie Marcinie pozdrawiam

i walcz , walcz dla swoich Księzniczek pokzaując im jak bardzo je kochasz.
Beata
