Niestety, rezonans magnetyczny wykonany w CO-I w Wawce wykazał zmiany nowotworowe w mózgu, kilka w granicach ponad 1 cm, kilka drobnych.
Walczyć mam po co, więc walczyć będę, chociaż chwilowo moja walka polega na czekaniu, czekaniu, które za przeproszeniem, ale muszę napisać by oddać to co czuję, jest wkurwiające.
Czekanie na pierwszy wynik HCG, czekanie na radioterapię, czy inne pomysły wspaniałych lekarzy z CO-I.
Chociaż nie ukrywam, że po raz pierwszy od początku choroby, która do tej pory leczyła się ładnie, a przynajmniej tak się wydawało, HCG spadało jak szalone, a samopoczucie po kolejnych chemiach było relatywnie dobre, poczułem się na pewno źle i ciężko z diagnozą, co oczywiście z moim ogólnym nastawienie do życia szybko uleciało i pozostało na razie (i znów to słowo z łaciny, którego ładunek emocjonalny jest nie do zastąpienia - przepraszam) wkurwienie na stan postępu choroby.
Trzymajta za mną kciuki,a będzie dobrze
