Witaj Edal,
Widzisz, jednak każdy organizm może reagować inaczej (ale te tiki, o których pisałaś dotyczą także mojego brata).Mój brat boryka się z bardzo silnymi bólami (wiadomość z ostatniej chwili-nic go nie boli- ale w sumie plaster z morfiny ma na sobie, więc ciężko tu powiedzieć czy faktycznie bólu już nie ma), dlatego ketonal i poltram razem wzięte były w jego przypadku za słabe. Po powrocie ze szpitala miał wizytę karetki pogotowia, bo z bólu krzyczał i zemdlał. Obecnie nie bierze nic przeciwbólowego poza tymi plastrami (ale to i tak o wiele silniejsze niż ten ketonal czy poltram, bo ibuprenorfina to już silny opioid). Senność może być, ale wiesz...Dziś zadzwoniłam do brata, jak co dzień zapytać jak się czuje, czy chodzi, czy może jeść i usłyszałam dobre wieści. Brat poczuł się lepiej, wstał z łóżka, wyszedł na podwórko, nawet wybiera się na mecz piłki nożnej kibicować synowi, który gra w jakiejś lokalnej drużynie (może nam rośnie piłkarz;). Ależ ja odetchnęłam z ulgą!!!A wczoraj było jeszcze słabiutko, więc...u Was tez może być kwestia dnia, kiedy to mąż poczuje się silniejszy i "wyskoczy" z łóżka. A może to wczorajsze kilkugodzinne przebywanie na powietrzu tak mu pomogło, w każdym bądź razie nie pozwól mężowi tak dużo spać i leżeć, powinien się "rozchodzić" (nawet na przymus, niestety). I nie przejmuj się, jak mąż się będzie na Ciebie złościł, że go wyciągasz z łóżka i "się czepiasz". Moja bratowa tez przez to przechodziła
Co do tych wymiotów...tak tez niestety się zdarza, że wymioty są, mimo przyjmowania leków przeciwwymiotnych, mój brat akurat wymiotów nie miał, ale były nudności, które nie pozwalały nic zjeść, bo bratu było niedobrze na sam widok jedzenia. Ale już jest coraz lepiej, więc u Twojego męża tez się unormuje, niech tylko dużo pije, żeby "wypłukać" tą chemię z siebie. Pozdrawiam i życzę mężowi szybkiego powrotu do sił, bo od 12.06 dalszy ciąg walki.