Witajcie,
Mada,
Bardzo istotne - włączono suplementację preparatem testosteronu bo były do tego wskazania. Myślę, że w bardzo niedługim czasie powinny wszystkie "złe" objawy niedoboru zanikać.
Wynik histopatologiczny nie pozostawia złudzeń. Jest to również nowotwór zarodkowy jądra tylko różniący się od pierwszego utkaniem histologicznym. Pierwotnie był to klasyczny nasieniak, obecnie jest to mieszany guz germinalny jądra zawierający dwa utkania histologiczne - raka zarodkowego i yolk sac tumor - nazywany ogólnie i zwyczajowo nienasieniakiem. Potwierdza się więc nasze pierwsze przypuszczenie - nie jest to żaden przerzut, jest to nowy, niezależny od pierwszego nowotwór jądra.
Aby określić jak daleko zaawansowana jest choroba - trzeba wykonać badania obrazowe na które już jesteście umówieni. Dopiero później możliwe będzie określenie stopnia zaawansowania klinicznego choroby i zaproponowanie dalszego postępowania.
Co najistotniejsze. Nie łączyłbym zdiagnozowanego zapalenia/urazu z nowotworem a jeśli już doszukiwałbym się relacji to w drugą stronę. To rozwijający się proces nowotworowy mógł przyczynić się do obrzmienia jądra (poza oczywiście urazem). Z resztą bardzo niepokojące mogły być już diagnozowane wcześniej zwapnienia i niejednorodność jądra. Nie wiem, czy gdyby syna nie widział wcześniej doświadczony urolog zajmujący się prawie wyłącznie uroonkologią i mający duże "urologiczne" doświadczenie z nowotworami jądra, nie zadecydowałby o biopsji otwartej tego jądra. Ale to moje przypuszczenia - co było to było, co będzie to będzie - i tylko na to drugie macie wpływ!
Michu7x,
Ale czarny scenariusz napisałeś

Oczywiście mogło tak być, też uważam, że szczęście w nieszczęściu, że szybko trafiliście do dra Sarosieka.
Michu7x napisał(a):Jesli chodzi o testosteron to nie wiem ile syn ma lat ale przy takich niedoborach (zerowych) to należy mu się jak psu zupa nawet od zaraz jeśli ma mieć w najbliższym czasie podawaną chemię. Bo leczyć się chemią (głównie cysplatyną) na tzw. andropauzie (klinicznej) żeby uskutecznic leczenie to odradzam ponieważ komórki nerwowe nie mają żadnego zabezpieczenia a skutki uboczne na bank.., nawet jeśli podobno leczenie chemią jest skuteczniejsze bez testosteronu (ale kosztem 'posredniego' kalectwa).
Co do testosteronu to się zgodzę. Powinien być suplementowany bo są do tego bezwzględne wskazania. Wskazaniem nie jest jednak "brak zabezpieczenia neuronów" (skąd takie podejrzenie?) a niekorzystny efekt niedoboru testosteronu wpływający na zachowanie i powodujący zmiany fizyczne (przede wszystkim zanik męskich cech płciowych). Nie znam żadnego badania klinicznego (a przecież nie znam wszystkich - to logiczne), które dowodziłoby korzystnego wpływu suplementacji testosteronu na ograniczenie efektów ubocznych chemioterapii cisplatyną. Z kolei stwierdzenie, że wyższy (jak domniemywam w granicach normy, jednak po suplementacji) poziom tego hormonu może niekorzystnie wpływać na skuteczność chemioterapii to muszę Cię zmartwić ale nigdy o czymś takim nie słyszałem i nie znajduję żadnego logicznego wytłumaczenia do takiego zjawiska. Czy mógłbyś przedstawić jakąś publikację traktującą na ten temat? Nowotwory jądra nie są horomonozależne (jak na przykład rak stercza) i to, czy w organizmie poziom testosteronu będzie wynosił zero czy będzie na górnej granicy normy absolutnie w żaden sposób nie wpływa na skuteczność leczenia chemicznego (choć może sprzyjać rozwojowi raka stercza - każdy z nas pracuje na swojego raka prostaty mając normalny poziom testosteronu

).
Pozdrawiam serdecznie i czekam na odpowiedź
