Witajcie,
mam 29 lat, moja przygoda z urologami zaczęła się jakieś 3 lata temu, zauważyłem u góry lewego jądra zgrubienie.. biegiem urolog i badanie USG okazało się torbiel.. stwierdzono, że jej nie ruszamy tylko obserwujemy w między czasie doszły żylaki powrózka nasiennego też w lewym. i podobnie też ich nie ruszamy tylko obserwujemy.. stwierdzono, że puki nic się nie dzieje to się tego nie rusza. Urolog zalecił badanie jakości nasienia, które wyszło ok.
aż na niedawnej kontroli torbieli i żylaków urolog ( zawsze chodzę do dwóch tak dla porównania) zauważył drobna zmianę w samym jądrze i również w lewym.... w opisie USG przez radiologa:
"drobna zmiana lita hypoehogenna lub torbiel z gęstą zawartością do 4mm- do kontroli usg za 3 miesiące"
urolog skierowanie na markery - LDH, AFP, BETA HCG - wyniki w normie.
z panice kontakt z drugim urologiem i zalecenie kolejnego USG przez poleconego radiologa i kolejne markery, no to szybko się zapisuję badanie USG trwające 1,5 godz ten stwierdza wspomnianą torbiel i żylaki o czym wiem od 3 lat, potwierdza również zmianę litą do 4mm w lewym jądrze, ale zauważa dodatkowo jeszcze drugą mniejszą do 2 mm w tym samym jądrze i o zgrozo jeszcze jedną podobnej wielkości do 2mm w prawym jądrze!
dodatkowo przestrzeń przyaortalna ( jama brzuszna) czysta.
rozpacz, płacz, panika, robie markery - wyniki podobnie jak wcześniej w normie.
lecę do jednego i drugiego urologa, ze wszystkimi USG i markerami obaj podobnie zalecają operacje jak najszybciej z tym, że obaj zgodnie twierdzą, że nastawiają się na operację NIE usunięcia jądra lewego a przez wzgląd na minimalna wielkość zmiany tej 4mm bo na tej głównie się skupiają, tylko jak by wyłuskanie tej zmiany czyli częściowe usunięcie jądra - nie pamiętam medycznego terminu.
mija kilka dni, jestem w szpitalu, rano krew, mocz, RTG klatki wyników nie znam (zdjęć nie oddali - dziwne), na drugi dzień zabieg znieczulenie w kręgosłup, już w czasie operacji widzę ogromne zaskoczenie otworzyli jądro a zmian żadnym nie ma, nie widać nic dodam że w czasie operacji na otwartym jądrze robiono jeszcze USG na otwartej tkance. na drugi dzień do domu. przy okazji ogarnęli żylaki i usunęli torbiel.
i tak siedzę dziś drugi dzień po, z opatrunkiem, który zmieniono przed wyjściem a który sam mam sobie teraz zdjąć - szwy podobno rozpuszczalne i nie wiem co mam robić.... czy wy też mieliście rozpuszczalne?
było podejrzenie raka zmiany na USG był i nagle znikł? dodam że od początku żaden z lekarzy nie stwierdził jednoznacznie raka raczej mówili, że pół na pół, z tego względu, że zmiany były bardzo małe dwie po 2mm i jedna do 4mm. a markery ok. Chociaż wiem że nie zawsze rak jądra wychodzi w markerach.
kazali obserwować i profilaktycznie robić USG wizyta kontrolna za miesiąc. powiedzieli też, że być może to drobne zwapnienia, może to zmiany na skutek obicia jąder np. na rowerze, może błąd USG, bo że to przez skóre itd... w każdym razie w czasie operacji na otwartym jądrze usg nic nie znalazło, a lekarze nic nie widzieli ...
jezu co o tym myslicie...
bardzo proszę o pomoc i rady co dalej
nie robiono TK, ani jamy brzusznej ani miednicy małej...
strasznie to skomplikowane..
USG kilkukrotnie potwierdzało a na operacji nic....

