dwóch takich poznałem (jeden z rj, drugi z rakiem migdała) którzy sobie sami te fajury skręcali, ten drugi to zbierał niedopałki i z nich ukręcał skręty
Adrian
ps.
w DCO też był kuźwa katering, jak się dowiedziałem, to dzienna norma na pacjenta wynosiła 8 albo 9 zł, jak w niedzielę dali na obiad pałkę z kurczaka, to na śniadanie chleb z masłem i jajko
mielony był jak z opowieści z filmu psy; "kotlet z psa, trzeciej kategorii, mielony razem z budą"
