W lipcu 2010 wykryłem guzek w lewym jądrze.
Po wizycie u urologa i usg decyzja o orchidektomii.
Guz okazał się on nasieniakiem o średnicy ok 1,5 cm w największym wymiarze.
Z markerów nieco podwyższone LDH. Tomografia ok (w tomografii klatki było drobne ognisko ale zostało uznane za pozapalne, w kolejnych tomografiach stały rozmiar).
Mój przypadek opisywałem tutaj (nick nemo):
http://commed.pl/rak-jadra-vt36238-180.html
W sierpniu 2010 wziąłem profilaktycznie karboplatynę.
Do tego czasu można powiedzieć same szczęścia w nieszczęściu.
Dość szybko wykryty.
Nasieniak.
Konsultacje w jednego z lepszych fachowców (dr. Ch. w Wieliszewie).
Niestety w październiku 2010 zaczęło mnie boleć pozostałe prawe jądro.
Kilka wizyt u urologa - bezskuteczne. Niewiadomo dlaczego boli.
Oprócz jądra pobolewa pachwina, trochę plecy, nadbrzusze a nawet lekko noga. Wszystko tylko z prawej strony.
USG jądra w listopadzie 2010 nic nie wykazało.
Kontrolna tomografia również.
Badania moczu ok.
Powiew nasienia - pojedyncze e.coli (to podobno normalne)
Ból nie ustępował.
Kontrolne wizyty u onkologa nic nie wykazywały.
Markery w normie (chociaż AFP powolnie wzrastał z ok 1,9 do 3,2).
Z dziwnych rzeczy doszło w kwietniu mrowienie w różnych częściach ciała - głownie stopy, ale również ręce i plecy z prawej strony) i OB jest na poziomie 22.
Ale ogólnie oprócz bólu w jądrze i okolicach jest ok.
Przedwczoraj kolejne badania.
Tomografia ok.
Ale USG jądra niestety wykazuje ogniskową zmianę w górnym biegunie jądra (tam gdzie ok kilku miesięcy mam ból) o rozmiarze 5mmx3mm.
Nie mam złudzeń. Na 99% to znów nasieniak.
I teraz kilka pytań.
Co teraz?
Czy jest jakaś szansa na uratowanie jądra?
Czy można wyłuszczyć guz plus jakieś naświetlanie jądra (nie zależy mi na płodności) i chemia?
Nie jestem pewien ale wydaje mi się że gdzieś czytałem o przypadkach chemioterapii bez orchidektomii i że w wypadku nasieniaków efekt był zadowalający (oczywiście nie ma 100% pewności że tym razem to nasieniak).
Czy może czeka mnie teraz kliku tygodniowa obserwacja czy zmiana rośnie ze względu na to że to jedyne jądro?
Jeśli jedyne wyjście to usunięcie jądra, to jakiego komfortu życia mogę się spodziewać (bo zakładam że przeżyję
Co z seksem? Teraz z jednym jądrem odczuwam może 10% spadek "zadowolenia".
Czy możliwe są jakieś implanty? I czy robić je wtedy za jednym zamachem z amputacją? (Z jednym jądrem nie myślałem w ogóle o tym, ale bez obu to jednak mam obawy o psychikę, która teraz siadła).
Proszę o porady.
Wizytę w onkologa mam na 9 czerwca. Ale chciałbym już teraz jak najwięcej się dowiedzieć.

