przez otacon » 11 Kwi 2014, 16:46
Ehhh,
Coś nie mogę pozbyć się tego bólu jądra, niby mi bardzo nie przeszkadza tzn. nie utrudnia normalnego funkcjonowanie, ale wiadomo że lepiej by było jakby go nie było. Przez 4 miesiące po antybiotyku na niby zapalenie miałem spokój, ale w lutym złapałem jakieś grypopodobne coś i po ustąpieniu objawów jak na złość znowu się pobawił ten ból, no to ja myk do urologa, a tam: według schematu: badanie palpitacyjne, usg jądra i nerek, naczyń żylnych w próbie Vaslavy, no i... wielkie nic. Brak obszarów echogennych i brak wzmożonego unaczynienia, powiększenia itp. Lekarz zapytał czy wytrzymam bez leków to mu powiedziałem, że wytrzymam, ale jak mu powiedziałem, że coś to długo trawa to dał ten sam antybiotyk tzn. Biseptol (czytałem że to taki pół antybiotyk) bo pomógł wcześniej. Tydzień po skończonej kuracji ból przeszedł, ale po tygodniu wrócił. Nigdy nie jest większy, albo mniejszy albo taki sam. Nie mam i wcześniej nie miałem typowych objawów zapalenia jądra/najądrza tj. gorączki, powęszenia jądra czy obrzęku moszny lub wydzieliny z cewki.
Ogólnie, od początku miałem 3 razy badanie palpitacje (pierwszy urolog nie zrobił usg) i potem dwa razy badanie usg u innego urologa. Żadnych zmian w obrazie jądra, ani nerek, nic nie powiększone ani twarde, powrózki też ok. Nie wiem co to się przyplątało.
Chyba do trzech urologów sztuka, więc pewnie pójdę za jakiś czas raz jeszcze.