Piątek, 13 grudnia, za parę dni święta.... Przed południem myłam okna, a wieczorem słyszę: "nasieniak złośliwy".
9 lat temu, 14 grudnia straciłam siostrę- zmarła po 2 tyg pobytu w szpitalu po uderzeniu przez samochód. Miała 20 lat.
Kilka dni temu mąż stwierdził, że wyczuł coś na jądrze. Bez wątpienia należało to zbadać, ale na NFZ stwierdziliśmy, że nie ma co czekać. 4-5 grudnia to wyczuł. 8 grudnia mi powiedział. Najbliższy termin na NFZ i tak był zadziwiająco bliski- 18 grudnia.
Namawiałam Go i poszedł na USG prywatnie. No i mamy wynik z dziś: "Oba jądra w worku mosznowym o raczej jednorodnej echogeniczności i typowych wymiarach ok.2,5/3/4,3cm prawe i 2/2,5/3,2cm lewego jądra. W jądrze lewym niejednorodna, nieregularna, hypoechogeniczna zmiana ogniskowa ok. 1,9/0,9cm z drobnymi zwapnieniami. W okolicy jądra prawego otorbiony wodniak ok.2,9cm/2,8cm. W najądrzu lewym torbielka ok. 2mm."
Błagam, pomóżcie! Co, gdzie, gdzie teraz- żeby nie popełnić błędu?
Jest tu mnóstwo postów,sporo informacji zebrałam, ale nie chciałabym czegoś przeoczyć. Boję się, że nie ogarnę wszystkiego, a wiecie że każdy drobiazg jest ważny.
Mamy tylko ten wynik USG.

