No, uwaga! Mam wieści. Tak jak pisał romi- już jestem znów zaskoczona.
LDH- mąż wrócił z całą nazwą i...znalazło się w spisie pod "D". Dopiero po pełnej nazwie w (...) było napisane LDH- pozwólcie, że zostawię to bez komentarza.... Pani przeprosiła, że przeoczyła, ale to dlatego, że rzadko to badanie robią.
Mąż będzie dziś przyjęty i na jutro jest wpisany na zabieg.
I teraz hicior.... Zanim mąż zapytał dlaczego nie dostał skierowania na te markery żeby nie płacić, to Pan dr sam zapytał ile zapłacił. I zaraz kazał mężowi jechać do Sterlinga żeby tam zostawić spermę do badania i przechowania I ŻE BĘDZIEMY TO MIEĆ ZA DARMO. Dodam, że wczoraj o tym z nami rozmawiał, pytał czy mamy dziecko, bo gdybyśmy nie mieli to by nas tam wysłał najpierw. Ale że mamy, a nie byliśmy tym przechowywaniem zbyt zainteresowani, więc temat sie urwał. Dodam jeszcze, że WCZORAJ wspomniał iż to badanie i przechowanie kosztuje 400zł. Powiedzcie mi teraz proszę skąd dzisiaj taki GEST? Czy to znów ta zasada, że jak nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o pieniądze? Czy może chce żebyśmy nie odzywali się na temat tego braku skierowania? Jak sądzicie? Pewnie powinnam raczej zapytać, co o tym wiecie...

.