Witam.
Jednak nie trafiłem szóstki w totka, tylko najpierw siódemkę, a potem ósemkę.
Biopsja jądra śródoperacyjnie nie wykazała zmian nowotworowych, tylko zmiany wyglądające na zapalne i jądro pozostawiono. Cieszyłem się tylko kilka dni. Badanie hist.pat. wykazało niestety co innego.
"Wynik badania śródoperacyjnego.
Do badania nadesłano fragment miękkiej tkanki o wymiarach około 10x8x4 mm. W preparacie kriostatowym widoczne utkanie jądra bez zmian nowotworowych, z ogniskami nieswoistych nacieków zapalnych.
W materiale po badaniu doraźnym widoczne utkanie jądra z guzkowatym ogniskiem zaniku kanalików. Na obrzeżu tego ogniska widoczne niewielkie pola nacieków z komórek limfoidalnych z obecnością, wśród tych komórek, także komórek o morfologii gonocyta. W części "ocalałych" kanalików jądra widoczne obrazy "intratubular germ cell neoplasia".
Całość obrazu odpowiada niemal całkowicie "wypalonemu" ognisku nasieniaka jądra (seminoma testis)."
I teraz czeka mnie teraz zabieg usunięcia jądra. Wstępnie 19 lipca.
Mam jednak obawy co teraz?
Z jednej strony już wycięto to "coś" i może spróbować jakoś to leczyć bez ucinania jądra (chyba nie ma szans).
Z drugiej czy czasem w wyniku biopsji nowotwór nie rozsiał się (a może rozsiał się już wcześniej, bo od dawna oprócz jądra bolą mnie i plecy i okolice miednicy z prawej strony, ale badania nic nie wykazują).
Trochę już mam tego dość. Najpierw lewe jądro, doszedł jeszcze podejrzany guzek w płucu, trochę radości że to raczej nie "to" i że reszta czysta, potem "mała" chemia", potem kilkumiesięczny niezidentyfikowany ból prawego jądra, potem "coś" na usg, biopsja z prawie pewnym usunięciem jądra, potem szczęście że jednak nie usunięto, a teraz że jednak do usunięcia. To już wolałbym żeby od razu poszło do słoika.
Pytanie (troll help) co to w ogóle jest "wypalone" ognisko? I skąd to się wzięło?

