Kilkanaście dni temu zauważyłem wyraźne powiększenie prawego jądra, niestety nie przypominam sobie od jak dawna taki stan rzeczy się ciągnie...może kilka tygodni może miesięcy...nie wiem jak długo mogłem zwyczajnie nie zwracać na to uwagi.
Myśl że może to być nowotwór przyszła mi do głowy kilka dni temu, dalej sprawy potoczyły się bardzo szybko umóiłem się od razu na USG z pominięciem lekarza rodzinnego i zwykłej wizyty u urologa.
Analizując w kolejce wszystkie fakty byłem niemal pewien co usłyszę, ale taka informacja zawsze robi wrażenie i szokuje
Przed 4 godzinami dowiedziałem się o nowotworze
Dostałem skierowanie do szpitala - jutro z rana idę kolejkować.
Jutro wieczorem wyjeżdżam z Polski i pierwszy możliwy dzień w którym mogę iść na operację to 12 maj.
Mam ogromny dylemat czy jechać...jutro z samego rana idę łapać lekarza w Szpitalu Kopernika - przekaże mu wyniki markerów, które nota bene odbiorę za godzinę (po USG od razu poprosiłem lekarza o pokierowanie na takie badania - zarówno pobranie jak i wyniki udało się załatwić bardzo szybko)
Będę na bieżąco informował o swojej sytuacji - mam nadzieję że moja historia komuś pomoże.
Póki co mam do Was pytanie - czy mogę zwlekać do 12 maja z pójściem do szpitala na operację ?
Czy markery HCG i AFP dadzą jakąkolwiek informację jak pilnie powinienem być operowany ?
Wątpię aby operacja odbyła się wcześniej niż we wtorek - wtedy jest najbliższe przyjęcie do Kopernika...czy 1 tydzień będzie na tyle istotny, że muszę zostać w kraju..?
Może brzmię nieodpowiedzialnie pisząc o odwlekaniu operacji o tydzień, ale wyjazd który jutro mam miejsce był szczegółowo planowany od ponad roku i nie potrafię opisać jak bardzo mi na nim zależy
Zaraz będę miał wyniki i postaram się je wrzucić na Forum.
Staram się jakoś trzymać, myśleć pozytywnie i postępować racjonalnie, ale taka informacja przewraca życie do góry nogami.
Lecę do laboratorium...
3mam kciuki za Was i za siebie !!

