Natalio,
Postanawiam nagiąć swoje zasady nierozmawiania o pseudonaukowych "metodach" leczenia przez wzgląd na dobro Twojego brata i Twój spokój ducha, że wszystko będzie tak, jak każdy z nas by sobie tego życzył.
natalia napisał(a):Czuje sie bardzo skolowana...bo chcac pomoc, probuje zdobyc informacje na temat z ktorym sie nie stykalam. Wszedzie jest polemika pomiedzy koniecznoscia stosowania nieskutecznej chemii, proponowanej przez lekarzy i przeroznych metodach ktore na logike wydaja sie byc sensowne, jezeli chodzi o maksymalne odzywienie organizmu poprzez odpowiednia diete. Trudno sie w tym odnalezc... ludzkie zycie i zdrowie nie powinno byc czyms w rodzaju statystyki.
Poczucie skołowania, niemocy, niewiedzy w przypadku zetknięcia się z czymś absolutnie nowym jest uczuciem, które w mniejszym lub większym stopniu towarzyszy i będzie towarzyszyć każdemu człowiekowi. Kluczem do sukcesu jest próba zmierzenia się ze swego rodzaju wyzwaniem, poszukanie drogi na rozwiązanie nowych problemów i zdobycie niezbędnej wiedzy do zrozumienia sytuacji. Pierwszym krokiem jest przeczytanie tego tematu -
viewtopic.php?f=6&t=192. To bardzo wiele wnosi jak na początek.
Leczenie nowotworów jest skomplikowane. Porażki terapeutyczne u chorych onkologicznie mają bardzo wiele przyczyn wśród których wymienić trzeba na pewno niedoskonałość wiedzy medycznej pozwalającej określać sposób leczenia konkretnego chorego, niedostateczne poznanie (szczególnie molekularnych) mechanizmów nowotworzenia, rozwoju nowotworu i jego progresji oraz nieodkrycie do tej pory leków i metod terapeutycznych mogących zwiększyć skuteczność leczenia. Wiele jeszcze przed nami. Między innymi stąd opinie, że chory "na raka" zawsze nie zostanie wyleczony, chemioterapia to tylko zatruwanie organizmu i zero korzyści dla chorego. Dodajmy, że takie bzdury biorą się z braku dostatecznego poznania onkologii klinicznej (i ogólniej medycyny), wiary w zabobony, niedostatecznego wykształcenia czy po prostu poznania świata. Opierają się na jednostkowych przypadkach (wuj Staszek to miał raka, dostał chemię i umarł), które niejednokrotnie niestety są tymi wspomnianymi porażkami terapeutycznymi. Nie oznacza to, że czterech kolejnych "wujów Staszków" nie zostało wyleczonych z choroby nowotworowej, dzięki zdobyczom współczesnej onkologii - w tym chemioterapii przeciwnowotworowej. Żeby nie pozostawać gołosłownym otrzymasz niepodważalne dowody - chłopaków z tego Forum, którzy zostali wyleczeni WYŁĄCZNIE dzięki współczesnej onkologii. Pacjentów z podobnych forów dotyczących chłoniaków czy białaczek, którzy zostali wyleczenie WYŁĄCZNIE dzięki chemioterapii a więc jednej ze zdobyczy współczesnej onkologii. Czy choćby pacjentów z zaprzyjaźnionego Forum Dum Spiro-Spero, którzy również żyją dzięki współczesnej medycynie. To żywi ludzie z którymi możesz porozmawiać. Zapytaj jak wiele zawdzięczają współczesnej medycynie akademickiej. Spróbuj także znaleźć kogoś, kto został wyleczony z choroby nowotworowej dzięki diecie, specyfikom oferowanym w Internecie czy na targu lub w sklepie zielarskim. Znajdź chociaż jedną REALNĄ osobę, którą możesz zapytać o to jak przebiegało leczenie tymi pseudocudownymi metodami. Takie próby z góry są skazane na porażkę - takie osoby po prostu nie istnieją a wszystkie reklamujące się jako cudowne metody leczenia raka są wyciągnięciem ręki po pieniądze - pieniądze osób rozpaczliwie poszukujących ratunku w takiej trudnej, nowej, niezrozumiałej i niezwykle poważnej sytuacji.
Statystyka jest częścią bez której nie istniałaby tzw. medycyna oparta na faktach - evidence based medicine. To dzięki statystyce można dobierać leczenie w zależności od zaawansowania choroby, wieku chorego, stanu jego sprawności czy w końcu nawet doświadczenia ośrodka leczącego! Statystyka to nie tylko stwierdzenie, że ktoś ma 40%, 80% czy 96,5% szans na trwałe wyleczenie. Statystyka to droga do stwierdzenia, że chory, który wg poprzedniej analizy statystycznej miałby 40% szans na wyleczenie przy zastosowaniu standardowej terapii może potrzebuje czegoś bardziej agresywnego? Innego działania, które da mu dodatkowe kilkadziesiąt procent? Statystyka to właśnie wyciąganie wniosków także z tych wspomnianych porażek terapeutycznych. Jest nieodłączną częścią medycyny opartej na faktach, która staje się standardem na całym cywilizowanym świecie. Nie wolno jednak zapominać, z czym zgadzam się w 100%, że w medycynie nigdy 2+2 nie równa się 4. Pozornie może to przeczyć wszystkiemu temu, co napisałem poprzednio. Ale patrząc szerzej można zauważyć, że nawet fizyka odbiera realną możliwość określenia czegoś ze 100% prawdopodobieństwem (nieoznaczoność Heisenberga). Co wcale nie oznacza, że nie można tego określić z 99% prawdopodobieństwem a więc właściwie wystarczającym dla zapewnienia sobie spokoju. A więc medycyna oparta na faktach, doświadczenie kliniczne lekarzy specjalistów i mnóstwo empatii i zrozumienia są w tej chwili najlepszym sposobem na zmaksymalizowanie szans na powodzenie leczenia. A wszystko inne - drastyczne odbieganie od standardów, niesprawdzone terapie, brak doświadczenia lekarza czy brak empatii dla pacjenta zabiera te jakże cenne, statystyczne procenty w drodze do wyleczenia.
Mam nadzieję, że moje słowa sprawią, że uda Ci się zrozumieć współczesną medycynę, skłonią do poszukiwania rzetelnej wiedzy (choćby zaczynając od tego Forum) i przekonają do tego, że jest to w tej chwili jedyny sposób na wyjście cało z tej sytuacji. A osobiście wyrażam przekonanie, że nawet, jeśli u Twojego brata zostanie zdiagnozowany i potwierdzony nowotwór złośliwy jądra to statystyka będzie dotyczyć go jedynie w aspekcie doboru jak najmniej inwazyjnego i szkodliwego postępowania po operacji, czego naturalnie bardzo mocno Wam życzę!
Pozdrawiam serdecznie