chciałabym zasięgnąć porady, jeśli można...
Mój chłopak miał zdiagnozowanego raka jądra. W marcu ubiegłego roku przeszedł operacje.
Jądro usunięto, niestety przez jednego lekarza za późno zgłosił się do onkologa w wyniku czego na węzłach pojawiły się przerzuty.
Obecnie od września jest po chemioterapii BEP (3 pełne cykle). Jego lekarz prowadzący powiedział, że do 1,5 roku nie mam prawa zajść w ciążę. A nawet straszyła, że w takim wypadku należy od razu wykonać aborcję...
Mam więc pytanie czy lekarz zanim wydaje taką opinię nie powinien przeprowadzić badań nasienia??
Ogólnie tomografia wykazała tylko lekko powiększone węzły (1,5x0,7), a było 4,5x6,0 cm.
Przyznam, że odkąd wiem, że on choruje na raka mam nieodpartą potrzebę zostania mamą... Boję się, że potem będzie za późno albo zostanie tylko możliwość przeprowadzenia in-vitro...
Poza tym odkąd chłopak choruje boję się, że sama niedługo nie będę mogła z jakiegoś powodu posiadać dzieci... chyba popadam w paranoję.
Proszę o opinię, co należy zrobić w tej sprawie, mam czekać co najmniej 1,5 roku czy można starać się szybciej? Albo można wykonać jakieś badania aby przekonać się czy chłopak dalej jest płodny? Jesteśmy razem już bardzo długo, ale czasami jest ciężko...Bo tak na prawdę nikt nie gwarantuje Nam, że ten rak jest w 100% zwalczony
Pragnę dodać, że węzły dalej są powiększone jednak osoba która tomografię opisywała stwierdziła, że brak jest zmian meta... więc jak ich brak to jak węzeł może być dalej powiększony??

