Witam,
to mój pierwszy post na tym forum, na jakimkolwiek forum w ogóle, więc z góry przepraszam za wszelkie uchybienia:)
Do niedawna myślałam, że choroba nowotworowa dotyka tylko wszytskich tylko nie mojej rodziny. Moja historia jest bardzo podobna do innych. Przypadkowo wykryte zmiany w USG jądra mojego męża...
Nie chciałam pisać na ten temat, ale sama dzięki Wam uzyskałam tyle informacji, że postanowiłam podzielić się również moim problemem.
USG wykonane niedawno jednoznacznie wskazywało, że z lewym jądrem jest coś nie tak. Mąż jeszcze miał w sobie pewien mechanizm wyparcia: może to zmiany niedokrwienne spowodowane żylakami powrózka nasiennego? może to ropnie? może to torbiele z gęstą treścią? Opinie urologów również były sprzeczne, w ciągu 3 dni mąż był u 5 różnych specjalistów:) ja jednak czułam, że wywiad, tzn. wędrujące jądro w dzieciństwie nie jest bez znaczenia (właśnie - dlaczego w PL nie prowadzi się screeningu takich pacjentów?????)Dzięki reacji urologów z CO w Bydgoszczy decyzja została podjęta od razu - orchidektomia.
Markery (AFP, beta-HCG, LDH) oznaczaliśmy 3-krotnie przed zabiegiem, cały czas były w granicach normy. TK klatki piersiowej, brzucha, miednicy udało się zrobić również przed zabiegiem - bez zmian. Markery po zabiegu - również w normie.
Nawet ja zaczęłam się łudzić, że może to nie neo tylko jakieś niespecyficzne zmiany po przebytym stanie zapalnym. Na szczęście szybko otrzymaliśmy wynik hist.-pat. : seminoma pT1,Nx (...).
Od razu postanowiliśmy skontaktować się z dr Sarosiekiem z Warszawy. Prawdę mówiąc, myślałam, że trochę przechwalacie go na tym forum:P ale pomyliłam się:) to osoba, która ma w sobie nie tylko dużo empatii, ale potrafi również szybko podejmować decyzje, działa zgodnie z wytycznymi, rekomendacjami, jest konkretny i o to chodzi:) naprawdę nie myślałam, że spotkam kiedyś takiego lekarza. Który przyjmie pacjenta praktycznie "z ulicy". Ja sama jestem lekerzem, tym bardziej chylę czoła... tylko się uczyć postępowania od takich specjalistów, naprawdę wielki szacunek, mimo że na miejscu mamy niemałą kadrę spacjalistów warto było skonsultować się z dr Sarosiekiem. Zalecił, tak jak myślałam, ścisła obserwację.
Na pewno jeszcze przez długi czas będzie nam towarzyszyć strach i niepewność, ale już widzę światełko w tunelu:) To seminoma a nie sarcoma;)
Chciałabym w tym poście podziękować również całej redakcji za założenie tego forum, za tak łatwy dostęp do wytycznych, za grupę wsparcia - pierwszy raz spotykam się z czymś tak wspaniałym!!!
Na chwilę obecną martwi mnie to, że być może nie będzie nam dane kolejny raz zostać rodzicami - hormony męża oszalały, FSH znacznie powyżej normy, testosteron znacznie poniżej, wynik badania nasienia jeszcze przed zabiegiem nawet nie pozwolił nam go zamrozić, więc czarno to widzę:/ ale pożyjemy zobaczymy:)
Będę informować o postepach w aktywnej obserwacji:)
Do wszystkich którzy mają jakiekolwiek wątpliwości: czasami kupujemy zupełnie nieprzydatne rzeczy, warto te pieniądze przeznaczyć na oznaczenie markerów, zrobić to od razu, bez kolejek, warto być dociekliwym! Warto konsutować swoją chorobę ze specjalistą w danej dziedzinie: chodzi o zdrowie, a nawet życie, więc warto przejechać nawet 500km!!!!

