Jestem na tzw. kwaterze. Mogę napisać jak minął dzień.
Przyjęcie na oddział - najpierw przygotowano lóżko, żeby Adam mógł odpocząć. Papiery załatwialiśmy jak już odpoczął i mógł na wózku podjechać do dyżurki. Dla mnie na plus - już na początku Adam byl najważniejszy. Siostry się tam nieźle uwijają na tym oddziale. Widać, że ciężko pracują.
W pokoiku ciasno - wielu chorych i kazda sala z dwuosobowej została przekształcona w trzyosobowa... Trudno. Takie realia i sprawa absolutnie bez większego znaczenia. Super, że każdy pokój posiada własną łazienkę.
Od południa Adam trafił w ręce siostrzyczek, które co chwila zmieniamy kroplówki. Na wieczór ma miec podane cytostatyki.
Nie wiem czy to ma związek z lekami przeciwbólowymi, ale Adam bardzo sie poci - nawet Pani Doktor byla pod wrażeniem. Badala Adama dwa razy - wspomniała, ze obrzęk nóg będzie pod stalą kontrolą.
Tyle dzisiaj. Jutro kolejny krok ku wyzdrowieniu.
Pozdrawiam Was wszystkich, na pw odpowiem później. Ciężko z komory, a laptop jest z Adasiem.
Gdyby ktos pytal - sieci nie ma - trzeba sie w internet samemu zaopatrzyć.