życie zmusiło mnie do zajrzenia na forum....
mój mąż od 3 tygodni odczuwał ból w jądrze, było opuchnięte i był ból w podbrzuszu.
Oczywiście w domu sie nie przyznał... Faceci...
Wyjechał na delegację do innego miasta, podźwigał, zmarzł i ból zwalił go z nóg.
Jakimś cudem już po jednym dniu trafił prywatnie do urologa (w Białymstoku) i po badaniu fizykalnym i usg usłyszał - guz na jądrze, powiększone węzły chłonne i zaproszenie na oddział...
Oczywiście nie położył sie tam w szpitalu - mieszkamy w Kielcach.
Zaczęłam szukać lekarzy, którzy przyjmuja prywatnie i są też na oddziale urologicznym
W miedzyczasie mąż wrócił do domu.
Dziś rano zrobił markery, jutro i we wtorek będziemy mieli wyniki. Wizyta u urologa 23 stycznia....
Cały tydzień...
To dla mnie zupełnie nowa sytuacja.
On w dołku, to chyba ja teraz muszę być twarda i racjonalna.
Napiszę jutro, jak tylko będe miała jakieś wyniki w łapce z prośbą o pomoc w interpretacji ....
Byłam dziś na milionie stron o raku jadra i jestem bliska jakiegoś pomieszczania
proszę o pomoc i z góry dzięki

