Już dawno miałam rozpocząć ten temat, ale jakoś brakowało mi odwagi. W skrócie opiszę nasz przypadek, bo opisałam go kilka miesięcy temu w innym temacie. Mój mąż przeszedł pod koniec października ubiegłego roku orchidektomię, w wyniku badania hp seminoma pt1, w TK klatki piersiowej i brzucha czysto, markery w normie.
Byliśmy na wizycie u polecanego na forum onkologa, mamy też zaufaną panią doktor onkolog u nas w mieście. Podjęliśmy decyzję o aktywnej obserwacji, ale też nikt jakoś nie sugerował nam podania karboplatyny w tym stadium zaawansowania. Ja też zasugerowałam się wytycznymi, gdzie napisane jest, że w tych przypadkach preferowaną opcją jest obserwacja. Chcieliśmy mieć kolejne dziecko itp...Od tego czasu robimy kontrolne MR brzucha, ostatnie badanie z kwietnia również bez zmian, markery w normie, okresowo USG jamy brzusznej i jądra, też w normie, naprawdę plan obserwacji prowadzimy od A do Z.
Natomiast nie wiem dlaczego, może dlatego że mam teraz więcej wolnego czasu, zaczęłam zastanawiać się, czy dobrze postąpiliśmy, czy jednak nie trzeba było zminimalizować tego ryzyka jak najbardziej. Mąż wszystko super znosi, dzielnie chodzi na badania i odbiera wyniki. Jest naprawdę zdyscyplinowanym, racjonalnie myślącym optymistycznym pacjentem:) Dla mnie natomiast jest to koszmarny czas, wszystko z dnia diagnozy coraz częściej do mnie powraca, mam naprawdę poważne napady lękowe, każde badanie przeżywam jak trzęsienie ziemi, brak mi w tym wszystkim zdrowego rozsądku i obiektywnego spojrzenia na sprawę. Naprawdę przestałam sobie już z tym wszystkim radzić i nawet żałuję że w PL nie ma jednoznacznych wytycznych co się robi i koniec.
Wiem, że moje pytanie jest irracjonalne, ale czy obecnie byłby sens podania tej jednej dawki karboplatyny? Od zabiegu minęło pół roku, wiem, że podaje się ją do 8 tyg., ale teraz naszły mnie takie wątpliwości, a wiem że Wy jesteście najbardziej zorientowani w temacie.
Przepraszam, że tak tu pesymistycznie piszę, wiem, że są o wiele wiele bardziej poważne przypadki, ale ja na serio przestałam sobie z tym radzić i nie wiem czemu teraz tak nagle to we mnie pękło:/ Pozdrawiam wszystkich walczących:)