Witam
Twoja rozterka jest zrozumiała, ale lekarz onkolog prawidłowo zgodnie ze światowymi wytycznymi zaleca obserwację. W większości krajów do wyboru miałbyś obserwację lub obserwację

. Prawdą jest że nie zawsze markery dają informację o rozwijającej się chorobie i dopiero badania obrazowe pozwalają jednoznacznie stwierdzić że coś się dzieje.
Ponieważ u Ciebie w chwili obecnej nic nie wskazuje na obecność nowotworu, trudno mówić o konieczności leczenia i jak to określiłeś zduszeniu raka w zarodku, bo może okazać się że nie ma co dusić a bądź co bądź uciążliwe leczenie jest/było niepotrzebne. To jest wróżenie z fusów

. Dlatego w takiej sytuacji decyzję pozostawia się pacjentowi, bo od jego kondycji psychicznej i odporności na stres zależy czy podoła trudom intensywnej obserwacji i zwiększonemu ryzyku nawrotu.
Z reguły jest tak że markery stanowią niezawodny wskaźnik istnienia nowotworu, dlatego te badania wykonuje się rutynowo i jeśli u Ciebie wcześniej wskazywały na chorobę to jest duże prawdopodobieństwo że przy nawrocie również tak będzie, ale 100% pewności nigdy nie ma. Każdy jest inny i nie u wszystkich jest tak samo.
Każda decyzja którą podejmiesz będzie dobra, bo nie zmniejsza Twoich szans na wyleczenie w przypadku nawrotu i jeśli zaakceptujesz zwiększone ryzyko masz szanse na uniknięcie uciążliwego leczenia.
Tą decyzję musisz podjąć sam rozważając za i przeciw wszystkie argumenty które zostały Ci zapewne przedstawione przez lekarza. Twoja sytuacja jest bardzo dobra, bo choroba została uchwycona na bardzo wczesnym etapie i z dużym prawdopodobieństwem ograniczyła się tylko do usuniętego jądra. Robienie badań markerów co tydzień to "przegięcie" i tylko będzie zwiększać stres.
Faktem jest że powinieneś podjąć decyzję jak najszybciej, będzie to z korzyścią dla Twojej psychiki. Poczytaj co piszą inni na ten temat, jakie podejmowali decyzje i dlaczego.
viewtopic.php?t=117viewtopic.php?f=9&t=758i wiele innych.
Pozdrawiam