Na wstępie chciałbym powitać wszystkich forumowiczów gdyż jestem tutaj nowy. Mój przypadek wygląda następująco:
Około 6 miesięcy temu zacząłem odczuwać dyskomfort którego nie mogłem zlokalizować ponieważ wydawało mi się ze raz boli mnie jądro a raz pachwina. Ból ten występował co jakiś czas na kilka dni i potem wszystko wracało do normy. Jednakże tydzień temu ból się nasilił i ku mojemu zaskoczeniu wyczułem guzek na prawym jądrze. Następnego dnia udałem się do urologa który potwierdził guz badaniem usg ( to był dla mnie szok) i powiedział dlaczego nie przyszedłem te 6 miesięcy wcześniej. Na dzien dzisiejszy jestem po TK brzucha i miednicy które nic nie wykazało, RTG klatki piersiowej które również nie wykazało żadnych zmian, morfologi krwi która jest w normie i markerach nowotworowych które również są w normie. I mam do was drodzy forumowicze ogromną prośbę, gdyż świadomość o chorobie paraliżuje mnie i myśle o wszystkim co najgorsze, podpowiedzenia mi czy istnieje jakaś szansa że nie jest to nowotwór? Zmiana na jadrze ma 1cm-1.5cm.
Wiem że z guzów jądra nie pobiera sie biopsji tylko je sie usuwa. Wiec czy przy takich wynikach badan nadal jedynym rozwiazaniem jest usunięcie jądra ?