przez troll » 25 Lis 2011, 17:44
Witaj maxio,
Przede wszystkim tak jak pisałem, leczenie w Twoim przypadku nie będzie objęte żadnym schematem, to bardzo ważne, żeby nie wyciągać pochopnych wniosków. Na tym Forum (w tym lekarze z CO-I, WSK nr. 4 oraz z Magodentu) sugerowaliśmy (nie do końca znając całość obrazu klinicznego Twojej choroby, to chyba jasne) że najlepszym wyjściem jest operacja. Dlaczego? Jednoczasowe wykonanie limadenektomii zaotrzewnowej (RPLND) oraz otwartej biopsji jądra jest kluczowe do potwierdzenia, że rzeczywiście jest to późna wznowa nasieniaka a nie na przykład chłoniak, czy choćby nienasieniak, który może wychodzić z drugiego jądra. W ten sposób wiemy na czym stoimy. Natomiast chemioterapia jest kluczowa dla leczenia choroby. Chemioterapia jest oczywiście nieunikniona i zaczniemy od 4 kursów BEP. Do 8 tygodni po zabiegu należy rozpocząć leczenie cytostatyczne. Natomiast pojawia się kwestia zmiany z kręgosłupa. Słusznie Pani doktor sugeruje, że chemioterapia pomoże chronić kręgosłup. Owszem, jest to prawda, jednak pamiętajmy, że cytostatyki nie penetrują tak do kości jak do tkanek miękkich, dodatkowo sam naciek już osłabia kręgosłup. Konsekwencją może być na przykład złamanie patologiczne. W celu ochrony kręgosłupa sugerowałbym rozważyć włączenie bifosfonianów.
Nasieniak jest ogólnie patrząc na wszystkie nowotwory zarodkowe nowotworem o stosunkowo mniej agresywnym przebiegu niż na przykład nowotwory o morfologii yolk sac tumor czy carcinoma embryonale ale z drugiej strony jest nowotworem złośliwym, który również stanowi poważne zagrożenie, szczególnie w wysokim stopniu zaawansowania.
Osobiście wciąż obstaję przy RPLND + biopsja otwarta a następnie jak najszybsze rozpoczęcie chemioterapii (kiedy tylko rana się zagoi - nie ma na co czekać).
Pamiętaj, że teraz proponowane postępowanie jest drinkiem sporządzonym z:
- ogólnych zasad leczenia nowotworów
- wiedzy szczegółowej o nowotworach jądra
- doświadczenia onkologa
- pewnego rodzaju przeczucia, takiej intuicji
Niestety, nie wiemy jak to wszystko będzie smakować, dopóki nie spróbujemy.
Pozdrawiam

