przez romi » 22 Sty 2012, 16:45
Witam
Opisuję dalszą część historii leczenia mojego syna.
Ponieważ nie zamieściłem opisu TK przed rozpoczęciem leczenia teraz to uzupełniam.
Opis TK jest następujący:
Węzeł chłonny okna aortalno-płucnego 13mm
Pozostałe przedziały śródpiersia i wnęki płucne bez obecności powiększonych
węzłów chłonnych.
W prawym płucu guzki do 13mm. w płucu lewym guzek 10mm.
........tutaj opis innych narządów - bez zmian
Bez nacieków otrzewnowych.
Węzeł chłonny pnia trzewnego 18mm.
Węzły chłonne zaotrzewnowe przyaortalne lewe od poziomu naczyń nerkowych do poziomu tuż powyżej rozwidlenia aorty. Max. wymiar węzłów chłonnych przyaortalnych w płaszczyźnie osiowej 32x30mm. Kości bez zmian destrukcyjnych.
Wynik TK nie nastrajał optymistycznie, ale zapewnienia lekarzy z CO-I co do skuteczności wyleczenia dawały nadzieję, siły do działania i zapanowanie nad niepokojem czy wręcz paniką.
Wyniki badań poziomu markerów są następujące:
Przed zabiegiem orchidektomii: 07.08.2011
- bHCG 11,23
- AFP 20,08
Po zabiegu 26.08.2011
- bHCG 19,61 (2,6)
- AFP 16,67 (5,8)
- LDH 214 (135-225)
Przed I kursem chemii 18.10.2011
- bHCG 9,8 (5,0)
- AFP 33.3 (6,7)
- LDH 234 (85-227)
Przed II kursem chemii 08.11.2011
- bHCG 0,5 (5,0)
- AFP 11,6 (6,7)
- LDH 362 (85-227)
Przed III kursem chemii 02.12.2011
- bHCG 0,1 (5,0)
- AFP 10,2 (6,7)
- LDH 227 (85-227)
21.12.2011
- bHCG 0,1 (5,0)
- AFP 9,08 (6,7)
- LDH w normie
11.01.2012
- bHCG 0,1 (5,0)
- AFP 9,5 (6,7)
- LDH w normie
Jak widać marker AFP ustabilizował się na podwyższonym poziomie co pewnie wymaga dalszej diagnostyki.
Tak jak wcześniej pisałem 16 grudnia 2011 syn zakończył ostatnią dolewkę trzeciego kursu i 5.01.2012 zostało wykonane kontrolne badanie TK. Opis poniżej:
W kontrolnym badaniu TK klatki piersiowej, jamy brzusznej i miednicy w porównaniu z badaniem poprzednim niemal całkowita regresja zmian.
- regresja zmian guzkowych w obu płucach, w miejscu obecnych uprzednio zmian w płucu prawym widoczne drobne zwiewne (ciekawe określenie ? prawda?) zagęszczenia miąższu wielkości do 5mm.
- regresja zmian węzłowych śródpiersia, obecnie węzły niepowiększone, resztkowa grasica w śródpiersiu przednim jak poprzednio.
- węzeł chłonny pnia trzewnego granicznej wielkości 10mm, poprzednio 18mm
- węzły okołoaortalne niepowiększone ? pojedyncze wielkości max do 5mm, poprzednio wielkości 32x30mm.
Narządy miąższowe jamy brzusznej i miednicy bez uchwytnej patologii w obrazie TK.
Objęty badaniem kościec bez cech przebudowy patologicznej.
11.01.2012 byliśmy na kontrolnej wizycie i dowiedzieliśmy się, że leczenie zostało zakończone powodzeniem i teraz będą wizyty kontrolne. Następna wizyta 22.02.2012 i wtedy kontrola markerów. TK prawdopodobnie za trzy miesiące.
Niepokoi mnie cały czas utrzymujące się podwyższona wartość AFP. Ponieważ jak zasugerował lekarz może to być związane z wątrobą to będą wykonane badania w tym kierunku i zobaczymy co pokażą. Co jeszcze należałoby zrobić, żeby niczego nie przegapić?
A może AFP ma naturalnie taką wartość, bo odpowiedź na chemię jest bardzo dobra i wygląda na to że nowotwór został ?zlikwidowany? także nie ma powodu żeby z tego powodu AFP był podwyższony. A może jednak coś jest na rzeczy? Jak myślicie? Proszę o rady.
Chciałbym podzielić się pewnymi refleksjami które nasunęły mi się w czasie i po chemioterapii. Może będą przydatne innym którzy tak jak mój syn mają lub będą mieli podobny problem. Mimo że nowotwór dał przerzuty to odpowiedź na chemioterapię jest bardzo dobra (tak jak przewidział Troll na tę chwilę nie ma potrzeby dodatkowych zabiegów ? tu ukłon dla wiedzy i intuicji). Według mnie złożyło się na to kilka czynników:
1. Stosunkowo młody wiek pacjenta (20 lat) dzięki czemu organizm lepiej wspomaga leczenie. Paradoksalnie młody wiek jest chyba w tym przypadku zaletą, bo nawet kilka lat różnicy zmniejsza tolerancję na leczenie chemią.
2. Bardzo dobre zdolności regeneracyjne młodego organizmu, dzięki czemu chemioterapia jest lepiej tolerowana i występuje mniej skutków ubocznych. W przypadku mojego syna wystąpiły w zasadzie tylko typowe skutki uboczne w postaci nudności, zmian skórnych i zmian w morfologii, nie było innych bardziej uciążliwych które występują u innych pacjentów.
3. Bardzo silne przeświadczenie, że leczenie się powiedzie i nie będzie potrzeby dalszych zabiegów. Na pewno jego optymizm i pewność przyczyniły się również do powodzenia leczenia.
4. Wsparcie i pomoc bliskich osób miało również spory udział w całej sprawie., ponieważ odciążało syna od myślenia o chorobie i załatwiania różnych spraw związanych z leczeniem. Trzeba również zapanować nad zrozumiałą w takim przypadku paniką. To niezbędne dla psychicznego komfortu pacjenta.
5. Prowadzenie leczenia w sposób systematyczny, bez opóźnień i w określonych zalecanych dawkach miało kolosalne znaczenie dla sukcesu. Mimo tego że musieliśmy jeździć do CO-I co było uciążliwe, mimo czasem bardzo kiepskich wyników badań krwi, mimo zwątpień, zmęczenia i stresu wszystko odbyło się w terminach określonych harmonogramem leczenia zgodnych ze standardem.
6. Wybór ośrodka w którym odbyło się leczenie ma duże, jeśli nie decydujące znaczenie dla powodzenia całej ?operacji?. Doświadczenie i wiedza to atuty które dają pewność prawidłowego leczenia. Dziękuję serdecznie lekarzom z CO-I.
Tutaj na forum zasugerowano mi leczenie w CO-I w Warszawie, a nie w Łodzi za co wszystkim dziękuję. Według opinii innych i swoich późniejszych doświadczeń mogę powiedzieć, że Łódź nie jest dobrym miejscem do leczenia nowotworów jądra. Wszystkim chorym dla ich dobra radzę leczyć się TYLKO w ośrodkach mających doświadczenie w leczeniu nowotworów jądra, tych które są na liście polecanych na tym forum.
Jestem bardzo ciekawy Waszych opinii i proszę o nie.
Włosy zaczynają powoli odrastać, znikają ślady na skórze, trzeba starać się normalnie żyć.
Pozdrawiam wszystkich, życzę wytrwałości i cierpliwości.