Cześć, jestem załamany.
Jakiś czas temu (1-2mies) podczas uciech erotycznych wyczułem guzek na lewym jądrze. Trochę się przejąłem i stwierdziłem, że zapisze się na drugi dzień do lekarza rodzinnego, żeby to zbadał. Po przebudzeniu, sprawdziłem jajko i już nic nie wyczułem. Stwierdziłem, że to poprzedniego dnia to jakaś żyła. Zbagatelizowałem.
W ostatnich tygodniach dokuczały mi bóle w dole brzucha, promieniowały do pachwiny. Przypomniałem sobie o tej sytuacji z guzkiem na jądrze i sprawdziłem. Guz był, większy niż poprzednio. Wystraszyłem się i pobiegłem do lekarza rodzinnego. Dostałem skierowanie do urologa. Przez zawirowania z ubezpieczeniem, musiałem iść prywatnie. Wybrałem p. M. Krawczyńskiego.
Dziś mialem wizytę. Po USG doktor stwierdził, że to zmiana nowotworowa. W panicznym strachu, od razu pobiegłem zrobić markery. Wyszło tak:
LDH - 135 U/I
BETA-HCG - 1,44 mIU/ml
AFP - 2,08ng/ml
Jestem cały w strachu, że mam już przerzuty, że umieram. Automatycznie po diagnozie boli mnie wszystko, jestem cały spięty i bezsilny.
Czekam na informacje ze szpitala kiedy mogę przyjść na zabieg usunięcia. Wtedy to zrobią mi jeszcze wszelkie potrzebne badania, tomografie, itd.
Błagam, powiedzcie mi, ze nie umrę, uspokójcie jakoś, bo ja się wykończę.