Koduję to w mózg - jak tylko mój mąż chociaż piśnie, że coś jest nie halo to pakuje w samochód i jadę na sor.
Ale kurde przeraża mnie, jak to z dnia na dzień w chemii może się wszystko zmienić :/
Nie będziemy tu rżnąć kozaka, kiedy można dać sobie pomóc w odpowiednim momencie.