Aktualizacja u nas: Marcin pod drugiej pięciodniowce, ma się naprawdę dobrze, właśnie poszedł grać w piłkę jak co piątek. dba o odpowiednią ilość snu, cały czas pracuje, nasze życie oprócz tego że nie ma włosów niewiele się zmieniło... On czuje się świetnie. W poniedziałek dolewka, zobaczymy jak badania krwi. Tak naprawdę śmiejemy się że przy trójce dzieci on nie ma kiedy pomyśleć, że moze się zle czuć bo logistyka popołudni nie pozwala na zagłębianie się w swoich myślach:)
Aha- dzieci cały zeszły weekend miały katar jak stąd do wieczności, do tej pory Marcin nie złapał, a ja tak:)
Pisze to, bo może jakaś spanikowana żona będzie szukać informacji tak jak ja miesiąc temu- pytając się Was czy po chemii można samochód prowadzić:) okazuje się że można wszystko... A u nas póki co jest naprawdę pozytywnie, mam nadzieję że chemia działa i nasz guz się zmniejsza.