Tukasia napisał(a):No właśnie zastanawiałam się na ile to jest normalne - na ile szczęście, na ile dramat. Sytuacja wyglądała tak, że w czwartek 12.09 mąż poszedł do urologa, bo parę dni wcześniej zauważył, że jądro jest powiększone. Urolog od razu powiedziała, że wg niej to jest rak, ale kazała iść do radiologa potwierdzić. Mąż wyszedł z gabinetu, poszedł do rejestracji i okazało się że akurat radiolog ma okienko więc go przyjął. Radiolog powiedział od razu, że to rak i poszedł z moim mężem do tej urolog. Naradzili się i urolozka powiedziała, że może go zoperować w zasadzie natychmiast. Więc wczoraj 17. 09 (czyli po 5 dniach od wizyty) leżał na stole…
Wróć do Metody terapeutyczne / dyskusja przypadków
Użytkownicy przeglądający to forum: Google [Bot] oraz 2 gości