https://www.youtube.com/@90dni_chemioterapii

Chirurgiczne oraz zachowawcze metody terapii raka jądra. Nowoczesne schematy chemioterapeutyczne, radioterapia oraz leczenie wspomagające.

To forum jest miejscem na indywidualne tematy dotyczące choroby poszczególnych chorych. Tutaj możesz umieścić temat odnoszący się do Twojej/bliskiej Ci osoby choroby aby przedyskutować prawidłowość leczenia, uzyskać informacje, porady, odpowiedzi na nurtujące pytania.

https://www.youtube.com/@90dni_chemioterapii

Postprzez FizjoFra » 08 Wrz 2024, 14:09

Witam Zapraszam na Moj kanał YT : https://www.youtube.com/@90dni_chemioterapii miłego oglądania


Witam, ja tez chciałbym się podzielić z wami moja historia, będzie w niej dużo szczegółów, związanych w zagraniczną służba zdrowia z punktu widzenia finansowego i podejścia do sprawy, ale jeśli nie interesuje was to, to możecie Przeczytać tylko podkreślone tekstu.

Jeśli ciebie to nie interesuje to przejdź na sam dół tam znajdziesz wszystkie dane.



Moja historia:
No to zaczynamy. Jestem 38 letnim fizjoterapeutą, mieszkam w północnej Francji od ponad 10 lat w dość dużym mieście. Mam trzy wspaniale kobiety z domu, 6 letnia, 11 letnia i żonę.
Jestem bardzo aktywna osoba, dbająca o zdrowie. Biegałem 2 razy w tygodniu (w każda środę około 10 km, w soboty około 15 km); dbam o dietę ( jestem na IF od ponad 5 lat), jestem abstynentem od ponad rok czasu ( w razie sprostowania nigdy niemiałem problemu z nim; kiedyś piłem jak każdy- okazyjnie). Znajomi i ja powiedzieli mi ze byłem ostatnia osoba u której podejrzewali by RAKA.

Cala historia myślę ze powinna się zacząć w roku 2023:
Jak co roku zabraliśmy 3 tygodniowe wakacje w sierpniu. Najpierw pojechaliśmy do Polski, żeby zobaczyć się z rodzina oraz ze znajomymi, następnie do ciepłych krajów żeby leżeć i nic nie robić przy basenie. Tego jednak roku postanowiłem, ze zrobie sobie ‚wyzwanie’, a mianowicie ze będę biegać codziennie przez 3 tygodnie minimum 10 km.
Podczas spotkania z jednymi z naszych bliskich znajomych usłyszałem ze bardzo schudłem i ze może powinienem to skontrolować (powiedział mi to, bo jak się okazało jeden z jego kolegów z pracy dostał raka grasicy i on tez dużo schudł). Strasznie mnie to rozbawiło, ja przecież byłem w szczycie formy (robie 100 pompek, biegam 10 km w mniej niż 45 minut), ale obiecałem, ze zrobie kompletne badanie krwi żeby jego uspokoić, bo jestem w Polsce i w końcu mam czas.
Polecieliśmy na Kretę do pięknego hotelu, a tu bęc zaczęło się. Po 2 i pół tygodniach biegania mialem dość, chciałem wracać do domu, męczyło mnie słońce i wszystko wokół. Miedzy czasie dostałem wyniki badan krwi (nie będę pisał konkretnie bo to za dużo trzeba byłoby podawać, jak byłem w laboratorium to poprosiłem żeby mi zrobili wszystko ale bez markerów)- były idealne, jedynie OB 18 (norma do 10).
Po powrocie do Francji żyłem sobie jak zwykle, nie odczuwając zbytnio nic niepokojącego. Jedyna rzecz, która nie mogłem zaakceptować to to ze nie mogę biegać bo opadam z sił. Postanowiłem, ze teraz odpuszczam żeby nabrać siły, bo się przetrenowałem ale już od nowego sezonu wracam do odbudowy formy biegowej, a miedzy czasie skupie się na treningu siłowym.
W pracy niczego nie czułem, ale moi pacjenci zaczęli zwracać mi uwagę, ze mam zimne ręce (zbagatelizowałem to, bo poczytałem sobie na internecie, ze może to być objaw nowotworu).
Nowy sezon biegowy zacząłem od lutego od delikatnej przebieżki. Ciężko było, ale można powiedzieć, ze wracam do formy. Po 3 miesiącach byłem wstanie przebiec 8 km, ale było jakoś inaczej (powtarzałem to często zonie, ze jakoś ciężko mi wrócić do formy po tym ‚wyzwaniu’).
Pewnego dnia podczas wieczornego prysznica, moja 6 letnia córeczka zawędrowała do mnie i z przerażeniem patrząc na mnie powiedziała: ‚tato ale ty masz dużego sisaka’ ( córce chodziło o moje jadro). Popatrzyłem na siebie i się tylko zaśmiałem z córki (a w głowie nawet stwierdziłem ze lewe jadro zawsze było troszkę większe niż prawe).


Pamiętny wtorek: Kilka tygodni później, zle spałem i dostałem delikatnego kreczu. Jestem fizjoterapeutą, wiec stwierdziłem że sam się wyleczę. Tak i zrobiłem… a wieczorem dla utrwalenia rezultatów podczas prysznicu masowałem się strumieniem wody mięśnie szyi, mięśnie przykręgosłupowe oraz o dziwo stwierdziłem, ze odczuwam ‚nieprzyjemne odczucie’ w pachwinie, a z tamtąd zawędrowałem do jader.
Jadro lewe wydało mi się dziwnie twarde, wiec stwierdziłem, ze je rozmasuje. Ajc zabolało trochę. Wieczorem porozmawiałem o tym z zona, obiecałem jej ze zabiorę wizytę u lekarza rodzinnego (zrobiłem to przez internet, ale znalazłem tylko jedno wole miejsce które mi odpowiadało na następny wtorek).

W środę rano bolało mnie jadro zdecydowanie bardziej (w skali bólu 4 na 10) i zauważyłem, ze moszna jest spuchnięta. Pojechałem do pracy jak zwykle a jadro zaczęło progresywnie coraz bardziej bolec (pod koniec dnia w skali bólu 7 na 10). Po pracy pojechałem bezpośrednio do szpitala ambulatoryjnego, gdzie bez umówionej wizyty mogłem skontaktować to z lekarzem jak najszybciej.
Lekarz popatrzył na moje jadra i stwierdził, ze musze dostać antybiotyki, bo dostałem jakaś chorobę weneryczna, ale dal mi tez skierowanie na USG jader, żeby wykluczyć ‚inne rzeczy’ (wtedy nie zdawałem sobie sprawę jakie). Poinstruował mnie też żebym jak najszybciej zabrał antybiotyk i powtórzył kilka razy żebym brał je najdłużej 10 dni i ani dnia dłużej. Będę czul się zmęczony po nich, i że będę mial ryzyko zerwania Achillesa, wiec powinienem wstrzymać się od sportu.
Bezpośredni po spotkaniu pojechałem do apteki, gdzie dostałem leki, tam farmaceuta powtórzyli mi żebym uważał na nie, żebym nie biegał i się oszczędzał bo są bardzo mocne. W domu od razu je zabrałem, i od razu poczułem ulgę. Wieczorem popatrzyłem na skierowanie USG i stwierdziłem, ze daruje sobie, bo jakoś nie mam ochoty, żeby ktoś oglądał mi moje jadra.

Czwartek: w czwartki rano zawsze robie ‚domówki’ (tzn. dojeżdżam do pacjentów) . ‚Pech’ chciał, ze tego dnia w moim mieście był przewożony ‚płomień olimpijski’, wiec cale miasto było zakorkowane.
Laboratorium jest na obrzeżu miasta, wiec z nudów pojechałem tam, bo i tak nic nie mialem do roboty.
USG wykonywał bardzo miły dr., okazało się, ze chodził do szkoły z kilkoma Polakami (wzbudził we mnie zaufanie). Zaczął wykonywać USG i oświadczył mi, że jak najszybciej musze skontaktować się z urologiem, bo ma podejrzenie, ze jest to guz.
ZAMUROWAŁO MNIE, starałem się mu wytłumaczyć ze ja biorę od wczoraj antybiotyk i to napewno nic takiego. Nie przekowało go to, kazał mi najpierw skonsultować to z moim lekarzem rodzinnym a następnie z urologiem. Kazał mi tego nie bagatelizować sytuacji.
Wsiadłem do samochodu, byłem ciagle w szoku, zadzwoniłem do zony. Czułem się strasznie.
Pojechałem do pracy a moja zona znalazła mi spotkanie z moim lekarzem rodzinnym tego samego dnia o 14:40 przez Skype.
Lekarz do mnie zadzwonił, opisałem mu moja historie (chce tutaj zaznaczyć, ze ja świecie byłem przekonany, że jestem najzupełniej zdrowy, a tu zaszła jakaś pomyłka), popatrzył na wyniki i stwierdził, ze nic nie może mi doradzić, bez konsultacji z urologie. Zapytał mnie czy mam preferencje (tzn. w moim mieście mamy jeden szpital publiczny i 2 prywatne) gdzie będę konsultowany. Stwierdziłem, ze nie tylko oby jak najszybciej, bo ja chce to sprostować jak najszybciej. Po 15 minutach mialem odpowiedz ze mam spotkanie jutro z urologie w szpitalu prywatnym o 17:30 (dla mnie idealnie bo nie musiałem nic zmienić w pracy).

Piątek: kolejny poranek z antybiotykiem i stwierdzeniem w głowie ze czuje się coraz lepiej, a jadro wraca do poprzednich rozmiarów, tylko ciągle jakieś takie twarde jest.
Po południu pojechałem do urologa, usiadłem z wynikami USG w poczekalni i czekam grzecznie. Pacjentów było bardzo dużo, wiec stwierdziłem ze trochę to potrwa.
Z gabinetu wyszedł lekarz urolog-chirurg, od razu go rozpoznałem on również ( jak się okazało był to mój były pacjent, trafił do mnie z rozpoznaniem łokcia tenisisty na fale uderzeniowa).
Od razu zabrał mnie do gabinetu, okazało się, ze jest ordynatorem urologii w tym szpitalu. Nawiązaliśmy mila pogawędkę. Pokazałem mu wyniki, kazał mi się rozebrać, zbadał mnie palpacyjnie i kontynuowaliśmy rozmowę:
Lekarz: No wydaje mi się ze to rak, jak chcesz to mogę ciebie operować jutro.
Ja: (SZOK) Ale ja się dobrze czuje jak można to stwierdzić bez wyników? A tak w ogóle to biorę antybiotyki i czuje ze mi to pomaga.
Lekarz: antybiotyki proszę bierz, nie przerywaj. Ale proszę mi zaufać, cos ‚zaistniało’ co nie powinno i my we Francji usuwany jadro profilaktycznie, dla Świętego spokoju, bo może się z tego cos ‚wykluć.
Ja: proszę zrobić biopsje.
Lekarz: nie da się, musze najpierw ciebie operować żeby zrobić biopsje.
Ja: (długa cisza)
Lekarz: widzę, ze jesteś nie przekonany. Zrób te badania (beta-HCG, LDH i AFP dal mi skierowanie) w laboratorium, jest tutaj obok, wyniki dostaniesz szybko, no i zrób TEP Scanner z kontrastem (tez podał mi skierowanie), na tomograf będziesz musiał poczekać około 2 tygodni. Wrócisz do mnie w następna środę i. Pierwszych wyników będziemy mogli stwierdzić co to jest.

Wyszedłem ze szpitala i byłem załamany, nikt mi nie wieży ze ja się czuje lepiej, po antybiotykach (Napewno mi przejdzie ta dziwna opuchlizna i twarde jadro).
Sobota rano: dostałem na e-mail wyniki LDH 239 ( norma 225), AFP 3,5 (norma 5,4), betaHCG jeszcze nie. Trochę się uspokoiłem i stwierdziłem ze następnym razem urolog napewno zrozumie ze to tylko jakiś dziwny stan zapalny i napewno mi przejdzie po antybiotykach.
Musze tutaj stwierdzić, ze faktycznie moje jadro stawało się cos mniej opuchnięte, i zarazem zacząłem się stawać coraz bardziej zmęczony po antybiotykach.

Środa 2: wizyta u urologa, uśmiechnięty pokazałem lekarzowi wyniki, standardowo zbadał mnie i zaczęliśmy rozmawiać.
Lekarz: widzę, ze jesteś w dobrym humorze, powiedz mi co tam wyczytałeś na internetach?
Ja: Wyniki są dobre
Lekarz: LDH jest podwyższone
Ja: ale to może świadcząc tylko o stanie zapalnym.
Lekarz: słuchaj ja i tam chce ciebie operować, to tylko jadro, tego organu nie potrzebujesz. Masz dzieci? Jeśli tak to zrób to dla nich bo masz dla kogo żyć a jeśli nie, to żaden problem wyślę cie do specjalistów, zamrozisz swoja spermę i będzie po sprawie.
Ja: mam i nie zamierzam mieć więcej, dziękuję. To nie o to chodzi.
Lekarz: zaczyna. mi brakować argumentów. Zrobiłeś tomografie?
Ja: nie bo jak dostałem wyniki to stwierdziłem, ze nie ma sensu.
Lekarz: zrób tomograf proszę i zobaczymy się za 2 tygodnie, centrum jest 150 metrów za parkingiem szpitala, znajdziesz bez problemu.
Ja: dobrze zrobie.

Zabrałem wizytę na tomograf komputerowy i miedzy czasie dostałem wyniki betaHCG 0,1< ( norma do 0,1). Było idealnie, zapomniałem o wszystkim.
Dziesiątego dnia przyjmowania antybiotyków stwierdziłem ze jadro jest jeszcze trochę twarde i żeby była pewność ze napewno się wyleczę na 100% to dokończę wszystkie tabletki z opakowania (w opakowaniu miałem tabletki na 12 dni).
Dwunasty dzień przyjmowania antybiotyków (tabletki brałem rano i wieczorem). Ostatnia tabletkę w poniedziałek zabrałem o 6:30 i pojechałem jak zwykle to pracy. Czułem się osłabiony ale normalnie, do godziny 18:30… zaczęły mi się trzęś ręce, dostałem zimnych potów, ból lewej strony i często mocz (myślałem ze umieram). Zona zawiozła mnie na SOR (tam pielęgniarka wykonała mi badanie krwi, sprawdziła ciśnienie krwi ((190/100)) i rozmawiałem z lekarzem - opisałem mu cala historie.) O pierwszej w nocy lekarz dostał wyniki krwi i stwierdził ze badania są w porządku, jedynie tak jakbym był trochę odwodniony i CRP trochę jest podniesione (8,5. Norma to do 5), miedzy czasie powiedział mi ze dzwonił do urologa, który powiedział ze rak jadra może występować z niskimi markerami, wiec doradził operacje.
Od tego dnia już nie kombinowałem, ani nie wmawiałem innym i sobie, ze jestem zdrowy. Moje jadro było twarde i czekałem na tomograf i wizytę z urologiem.
Zrobiłem tomograf, wyniki dostałem szybko bo po 4 dniach na e-mail: w skrócie wszystko dobrze tylko węzeł chłonny zlokalizowany obok nerki poszerzony o wielkości 64 mm (który blokuje prawidłową prace lewej nerki), oraz liczne węzły chłonne w jamie brzusznej poszerzone, największe 18 mm i 42 mm oraz oczywiście nieokreśloną masa w lewym jądrze.

Wtorek, dzień wizyty z urologiem:
Lekarz: A jednak.
Ja: tak, jednak miałeś racje. Teraz zgadzam się na wszystko.
Lekarz: proponuje protezę jadra oraz musimy ratować twoją nerkę tzn. spróbuję założę ‚double protezę JJ’. To taka rurka łączący nerkę i pęcherz moczowy, ale nie gwarantuje ze się uda, bo węzeł chłonny jest już duży.
Ja: zgadzam się, ale powiedz mi czy będę mógł wrócić do pracy. Znasz moja sytuacje. Mam dużo pacjentów, których nie moge zostawić tak po porostu?
Lekarz: będzie ciężko, ale zrobimy tak. Zoperuje ciebie w piątek, na weekend dojdziesz do siebie, a w poniedziałek wrócisz do pracy i nikt nie zauważy. Zobaczysz będzie dobrze. Teraz przekaz ciebie do mojej sekretarki, ona umowi ciebie z anestezjologiem i wytłumaczy ci co i jak. Operacja będzie około 11h wiec nie przejmuj się, przyjedziesz rano, wykapiesz się w szpitalu, zrelaksuje a potem operujemy.
Ja: okey, powiedz mi czy gdybym zdecydował się na operację 3 tygodnie temu to cos by to zmieniło?
Lekarz: Hmm Troszkę mniejsze byłyby węzły chłonne ale do przesady, dużo to nie zmieniło, może kilka milimetrów. Węzły chłonne aż tak szybko nie rosną.
Ja: rozumiem, w wiec do piątku.

Z anestezjologiem wiedziałem się w środę, doradził mi żebym zabrał znieczulenie ogólne i tak zrobiłem.

W czwartek wieczorem zadzwonili do mnie ze szpitala i poinformowali mnie ze plany się zmieniły tzn. mam przyjechać przez 7:15 do szpitala, mam wykąpać się w domu i ogolić miejsce operowane. Planowo będę operowany o 8 rano.

Piątek dzień operacji: przyjechałem sam swoim samochodem do szpitala (planowo zona miała mnie odebrać po godzinie 16h po swojej pracy i z tamtąd mieliśmy jechać bezpośrednio odebrać dzieci ze szkoły). Zgłosiłem się na oddział, pielęgniarka zaprowadziła mnie do mojego pokoju. Dostałem ubranie do przebranie i po 5 minutach przyszła inna pielęgniarka, która mnie zaprowadziła na sale operacyjna. Kazali mi się położyć na łóżku operacyjnym. Wkuli mi się, żeby podać znieczulenie i dostałem tlen żebym się zrelaksował. Po chwili poczułem ciepło i zasnąłem.
Obudziłem się o około 11:30. Leżałem na łóżku, popatrzyłem i zobaczyłem ze ma duży opatrunek po lewej stronie pod pępkiem. Czułem się normalnie. Jak pielęgniarka mnie zobaczyła to zapytała czy chce wrócić do swojego pokoju. Po chwili byłem w nim, ciężko mi się chodziło po pokoju. Próbowałem się przebrać ale nie dałem rady sam tego zrobić, wiec zadzwoniłem po salowa. Poszedłem do toalety zrobić siku. Przeraziłem się bo piekło mnie podczas oddawania moczu i oddałem mocz z krwią. Moje przyrodzenie było cale opuchnięte i niebiesko-fioletowe.
Godzina 14:30, lekarz pojawił się u mnie i poinformował mnie ze wszystko się udało, żebym się nie bal i ze to normalne ze sikam krwi. Będę tak robić około tydzień czasu, a do 2-3 tygodni przyzwyczaję się do podwójnej protezy JJ. Proteza jadra narazie jest w ułożenia górnym, ale powinienem za kilka dni zacząć mobilizować jadro tak aby było osadzone niżej. Bliznę mam zostawić przez 3 tygodnie, później zacząć stosować krem (najlepiej wazelinę) oraz delikatnie masować. O sporcie mam zapomnieć przez 6 miesięcy, ale po 3 miesiącach mogę zacząć wzmacniać mięsień skośny zewnętrzny.
Dał mi ‚skierowanie odnawialne’ w razie potrzeby na leki przeciwbólowe i opatrunki po operacyjne i zastrzyki przeciwzakrzepowe oraz skierowanie na pielęgniarkę środowiskowo bo musze zmieniać przez 10 dni, i ostatecznie kolejne skierowanie na AFP, LDH i betaHCG do zrobienie 8 dni przed kolejna wizyta z nim.
Popatrzył na mnie i stwierdził, ze jeśli chce to mogę już się wypisać ze szpitala a jego sekretarka zadzwoni do mnie żeby dać mi wizytę kontrolna i umowi mnie tez z onkologiem. Poinformowałem go ze zaczynam wakacje za tydzień. Powiedział ze okey, to widzimy się po moich wakacjach i powie mi co dalej.
Lekarz zmotywował mnie i o 15h30 byłem już w moim samochodzie. Dziwnie się prowadziło ale, uważałem na zakrętach i dojechałem do domu ( nie było to wielkie wyzwanie bo mieszkam około 10 minut jazdy od szpitala), dumny z siebie zadzwoniłem do zony ze czekam w domu. Ja by to delikatnie powiedzieć, zona nie ucieszyła się.
Ta noc była moja najgorsza nocą ever. Zachciało mi się sikać a nie mogłem wstać z łóżka, po 15 minutach szarpaniny zona się obudziła i mi pomogła. Od tego dnia przez kolejne trzy tygodnie nie mogłem chodzić w majtkach, bo bolało.
Weekend był tragiczny ledwo chodziłem, w toalecie była tragedia (piekło i musiałem chodzić co chwile to toalety). Zacząłem brać co 6 godzin paracetamol 1g, a przed snem tramadol.
Cały następny tydzień wyglądał następująco:
- 6:30 pobudka
- 7:00 przyjeżdżam pielęgniarka środowiskową
- 9h- 18h jestem w pracy
- 19h jem kolacje i w sumie zaczynam leżeć i przygotowuje się do spania.

Miedzy czasie zadzwoniła do mnie sekretarka i dala mi spotkanie z urologiem oraz z onkologiem.

W pracy nikt nie zauważył ze bylem operowany, ani koledzy ani pacjenci. Tylko ja czułem jak delikatnie kuleje i mam problemy z pochylanie się.
Dotrwałem do wakacji, zdecydowałem zredukować leki przeciwbólowe, no i było ciężko ( tętno zaczęło mi skakać, czułem zmęczenie, musiałem często robić sobie odpoczynki i spałem z lewa noga na poduszce) no i ze zdziwieniem stwierdziłem ze moje ręce nie są juz zimne.

Wizyta z urologiem: zbadał mnie, pogadaliśmy i powiedział:
Lekarz: mam wyniki histopatologiczne, ma Pan czystego nasienniaka zakwalifikowany na T2. Co to oznacza, są 3 rodzaje raków jadra a Pan ma najłagodniejsza formę. Ma Pan szczęście w nieszczęściu bo wyleczalność u naszej klinice jest na poziomie 97% ale trzeba zaatakować węzły chłonne chemia. A to już decyduje onkolog jaki protokół zastosuje, przypuszczalnie będzie to najłagodniejsza chemia czyli 3 albo 4 wlewy tzn. Przyjedzie Pan do szpitala na 45 minut do 3 godzin, dostanie Pan chemie przez kroplówkę a potem wróci do siebie, i tak co 2-3 tygodni w zależności od zastosowanego protokołu.
Ja: mogę iść na L4?
Lekarz: nie widzę potrzeby
Ja: to ja mogę pracować ?
Lekarz: zrobi Panu to dobrze, niech się Pan oszczędza, ale musi Pan wrócić do ludzi. Tak naprawdę każdy odczuwa inaczej chemie, ale zazwyczaj 3ci i 4ty wlew odczuwa się gorzej. Może pewnego poranka stwierdzi Pan ze nie wstaje i masz do tego prawo. Ale pracuj, dobrze ci to zrobi.
Ja: a moje włosy?
Lekarz: włosy trochę stracisz, wiec proponowałbym przygotować się do tego, obetnij trochę włosy np. na 9mm. Wizyta kiedy z onkologiem?
Ja: W przyszły wtorek.
Lekarz: okey jak będziesz miesiąc przed końcem chemii to odezwij się bo musimy wyjąć protezę JJ.
Ja: Trochę nie pokoi mnie ze moje wyniki krwi są trochę gorsze.
Lekarz: nie, są w porządku, AFP 4 czyli w normie, pewnie jadłeś trochę tłuszcze rzeczy na wakacjach, betaHCG jak wcześniej, LDH 313, no tak węzeł trochę urósł, ale po chemii zniknie, nie przejmuj się.


Obecnie czekam na wizytę onkologa, trzymajcie kciuki.




Dane:

USG: 04/07/2024
Prawe jadro z normie, lewe o wymiarze 58 mm x 30 mm : wewnątrz zauważalne nieokreślone masy, najwieksza o wymiarze 4 cm.

Antybiotyk: Ciprofloxacine 500 mg

Badanie krwi
1. z 06/07/2024
LDH 239 ( norma do 225)
AFP 3,5 ( norma do 5,2)
HCG totale mniej niż 1 (norma do 2,8)
beta-HCG mniej niż 0,1 (norma do 0,1)

2. z 27/08/2024
LDH 313 ( norma do 225)
AFP 4 ( norma do 5,2)
HCG totale mniej niż 1 (norma do 2,8)
beta-HCG mniej niż 0,1 (norma do 0,1)


Tomograf komputerowy piersiowo-brzuchowo-miedniczy z kontrastem:
Zespół masy lewego jądra. Obecność dużych lewych węzłów chłonnych lędźwiowo-aortalnych i biodrowych prowadząca do efektu
guz na moczowodzie, z poszerzeniem jam miednicznych powyżej.
Rzeczywiście, lewa nerka nie wykazuje wydzielania środka kontrastowego.
Żadnych przeszkód ze strony środka kontrastowego na poziomie prawej nerki, która funkcjonuje doskonale.
Nie wykryto żadnych innych anomalii.


Biopsja:
czysty nasieniak o średnicy 4,6 cm
z zachowanym naciekiem, bez zatorów naczyniowych, ale z uszkodzeniem białaczki i najądrza oraz bez uszkodzenia powrózka nasiennego.
Stopień pT2 (TNM 2017)



Z punktu widzenia finansowego:
Dla lepszego zrozumienia systemu zdrowotnego we Francji:
-CPAM ( francuski NFZ płaci 60% za każda wizytę)
mutuelle (ubezpieczenie zdrowotne pokrywające do 40% dodatkowych kosztów. To od nas zależy jaki pakiet wybierzemy, im droższy tym lepszy. W moim przypadku płaciłem 35 euro miesięcznie, ale obecnie zabrałem sobie najlepsza pakiet i place 75 euro na miesiąc).

Koszt wizyty u lekarza rodzinnego:
25 euro - CPAM i mutuelle pokrywa 100% kosztów

Koszt wizyty u lekarza nie specjalisty:
25 euro - ale CPAM i mutuelle pokrylo mi 95% kosztów

Wizyta u urologa (specjalisty)
- koszt 70 euro - z mojej kieszeni 35 euro (bo mialem słaby mutuelle, obecnie z droższym mutuellem nic bym nie zapłacił)

Apteka:
czyli antybiotyk, leki i opatrunki - 100% pokryte przez mutuelle i CPAM

Pielęgniarka środowiskowa:
CPAM i mutuelle - zaplacił w 100%

Badania krwi:
100% zwracane

Tomograf komputerowy
koszt CPAM (niewiem), mutuelle (56 euro, ale po 2 dniach dostałem zwrot w 100% na konto bankowe).


Operacja:
koszt CPAM (niewiem) i dodatkowo 200 euro z czego mutuelle zwrócił mi 138 euro na konto bankowe (obecnie z droższym mutuellem tez bym nic nie zapłacił).

Parking przy szpitalu:
- za darmo w przypadku wizyty ze specjalistą lub hospitalizacji.





Obecnie czekam na wizytę onkologa, trzymajcie kciuki.
Ostatnio edytowany przez FizjoFra 09 Paź 2024, 20:02, edytowano w sumie 2 razy
FizjoFra
 
Posty: 3
Rejestracja: 08 Wrz 2024, 14:01

Re: Czysty Nasienniak T2c leczony we Francji

Postprzez natka222 » 08 Wrz 2024, 23:32

To co od siebie mogę powiedzieć to że dość długo to wszystko trwa, chemia już powinna się zacząć...
natka222
 
Posty: 34
Rejestracja: 30 Lip 2024, 10:00

Re: Czysty Nasienniak T2c leczony we Francji

Postprzez FizjoFra » 09 Wrz 2024, 09:20

Tak zgadza się z tym jak najbardziej. Jest to tylko moja wina. Mój Urolog powtarzał mi że chce mnie operować, to tylko w mojej głowie Święcie byłam przekonana że ja jestem zdrowy. Ja tego nie akceptowałem, uważam że wszyscy mogą być chorzy tylko nie ja.
FizjoFra
 
Posty: 3
Rejestracja: 08 Wrz 2024, 14:01

Re: Czysty Nasienniak T2c leczony we Francji

Postprzez FizjoFra » 30 Wrz 2024, 08:29

Część, Jednak onkolog zdecydował BEPx3


Jeśli kogoś to interesuje to zapraszam na Moj Kanał YT

tam codziennie relacjonuje Jak się czuje podczas Chemioterapii

Zapraszam

https://www.youtube.com/@90dni_chemioterapii
FizjoFra
 
Posty: 3
Rejestracja: 08 Wrz 2024, 14:01

Re: Czysty Nasienniak T2c leczony we Francji

Postprzez miszcz » 30 Wrz 2024, 11:30

Postępowanie w tej chwili jest prawidłowe, tylko to wszystko trwa zdecydowanie za długo.
miszcz
Przyjaciel Forum
 
Posty: 1214
Rejestracja: 17 Kwi 2015, 20:37

Re: Czysty Nasienniak T2c leczony we Francji

Postprzez Warden » 30 Wrz 2024, 13:09

hejo,

Fajnie, że tak szczegółowo to opisałeś. Widać, że mocno to przeżyłeś, ale najważniejsze, że już jesteś poddawany leczeniu :)
No i pomysł z filmami na YT bardzo fajny - dobrze wiedzieć na bieżąco co się u ciebie dzieje i jak to wygląda. Na pewno pomoże to wielu osobom, które zmagają się z tym gnojem..

Odzywaj się też czasami tutaj na forum :)

trzymamy kciuki
Awatar użytkownika
Warden
 
Posty: 29
Rejestracja: 23 Sie 2024, 17:33
Miejscowość: Wrocław


Wróć do Metody terapeutyczne / dyskusja przypadków

Kto jest na forum

Użytkownicy przeglądający to forum: Brak zarejestrowanych użytkowników oraz 8 gości

cron