Trochę o orchidektomii

Chirurgiczne oraz zachowawcze metody terapii raka jądra. Nowoczesne schematy chemioterapeutyczne, radioterapia oraz leczenie wspomagające.

To forum jest miejscem na indywidualne tematy dotyczące choroby poszczególnych chorych. Tutaj możesz umieścić temat odnoszący się do Twojej/bliskiej Ci osoby choroby aby przedyskutować prawidłowość leczenia, uzyskać informacje, porady, odpowiedzi na nurtujące pytania.

Trochę o orchidektomii

Postprzez Warden » 09 Wrz 2024, 16:16

Cześć wszystkim,
Jestem świeżo po zabiegu radykalnej orchidektomii prawego jądra, ze względu na podejrzenie nowotworu złośliwego. Nie będę tutaj opisywał swojej historii bo mam już osobny wątek: viewtopic.php?f=21&t=2558 . Chciałem założyć temat, który będzie stricte nawiązywał do zabiegu orchidektomii i pomoże trochę osobom takim jak ja, bez wcześniejszej historii zabiegowej, które przez całe dnie przed operacją żyły w ciągłym stresie i niepewności.. Więc jeśli czekasz na krojenie, boisz się i nie wiesz jak to ma wszystko wyglądać - ten wątek jest skierowany właśnie do Ciebie :).
Operowany byłem w Dolnośląskim Szpitalu Specjalistycznym im. Marciniaka we Wrocławiu pod okiem doktora urologa Grzegorza Urbańczyka (bardzo polecam, mega fajny gość z dużą wiedzą, zawsze znajdujący czas dla pacjenta).

Pierwszy dzień
Rano przyjęto mnie na oddział urologiczny. Trochę papierkowej roboty, czekania i po kilku godzinach dostałem łóżko. Zabieg został zaplanowany na drugi dzień pobytu. Mogłem jeść i pić do późnego wieczora. Popołudniu założono mi wenflon, zrobiono morfologię, EKG oraz RTG płuc. Pod wieczór dostałem zastrzyk przeciw zakrzepom krwi i jakiś antybiotyk w kroplówce - podobno to standard przed operacją. Potem wywiad z anestezjologiem, musiałem powiedzieć mu całą swoją historie chorób i zabiegów. Do leczniczego zestawu pielęgniarki dały mi jeszcze hydroksyzynę na spokojniejszy sen.

Drugi dzień
Nie ukrywam, że stresówka była od samego rana, mniej więcej od godziny 6:00, gdy dostałem kolejny zastrzyk przeciw zakrzepowy. Zrobiłem dwójeczkę w toalecie, o 9:00 dostałem jednorazowy uniform, w który miałem się przebrać, o 10:00 jechałem już na blok operacyjny. Lekarze zapytali się mnie o imię, nazwisko, z czym do nich przyjechałem - chyba sprawdzali w ten sposób mój stan i potwierdzali dane z karty pacjenta. Przez stres i emocje po prostu popłakałem się będąc na sali przed operacyjnej... Anestezjolodzy (2 kobiety i 1 mężczyzna) okazali się mega empatyczni. Widząc u mnie taką reakcję i gdy powiedziałem im, że to mój pierwszy tak poważny zabieg w życiu, zaczęli mnie pocieszać, głaskać po głowie i uspokajać. Bardzo mi to pomogło. Następnie zapytali mnie o preferowaną formę znieczulenia - pełna narkoza, czy znieczulenie miejscowe podpajęczynówkowe. Wybrałem znieczulenie miejscowe, gdyż po narkozie zwykle zostaje się jeden dzień dłużej w szpitalu na obserwacji, a chciałem szybko wrócić do rodziny. Po rozmowie wjechaliśmy na salę operacyjną, gdzie nałożyli mi urządzenie na palec do badania saturacji i ciśnieniomierz. Dodali jakiś magiczny miks do kroplówki i po dwóch minutach byłem już wyczillowany. Gdy już się tak trochę uspokoiłem lekarze podnieśli mnie i kazali się przechylić do przodu, aby wprowadzić znieczulenie. Samo wkłucie nie boli, igła jest bardzo cienka, ale dyskomfort pojawił się podczas przebicia worka oponowego. Trochę zabolało, ale nie było tragicznie, sądziłem, że będzie to jakiś nieznośny ból i bałem się tego znieczulenia bardziej niż samego zabiegu - zupełnie niepotrzebnie. Od razu poczułem ciepło rozchodzące się po nogach, położono mnie z powrotem na łóżku i przypięto pasami, ponieważ ustawiono mnie trochę pod kątem w stronę chirurga. Po 30 sekundach nie mogłem już ruszyć nogami, strasznie dziwne uczucie. Chirurg zaczął mnie kroić, a anestezjolog zapytał, czy chcę iść spać, na co entuzjastycznie odpowiedziałem twierdząco.
Film mi się dosłownie urwał chyba minutę po tym pytaniu, obudziłem się na sali wybudzeń z maską tlenową na twarzy i kroplówką. Pielęgniarki, gdy zobaczyły, że się obudziłem zdjęły mi maskę i przewiozły do pokoju obserwacyjnego, a po pół godzinie wróciłem już na oddział. Czucie wróciło jakoś 6 godzin po zabiegu, pierwsze kroki zrobiłem po około 8. I tutaj chciałbym stanowczo napisać - NIE POZWÓLCIE PIELĘGNIARKOM NA ZAŁOŻENIE SOBIE CEWNIKA!!!! Mój lekarz prowadzący zakazał zakładania go pacjentom po orchidektomii i znieczuleniu miejscowym, tłumacząc iż zdecydowana większość z nich dostaje infekcji bakteryjnej po jednorazowej ingerencji w cewkę i pęcherz moczowy. Uwierzcie mi - będziecie w stanie bezproblemowo załatwić się do kaczki. Inaczej na pewno sprawa wygląda z pełną narkozą.
Będę szczery - gdy znieczulenie zejdzie to możliwe, że pojawi się spory ból. Pomógł mi na niego dopiero drugi ketonal w kroplówce. Dopominajcie się o środki przeciwbólowe i mówcie o tym głośno, jeżeli coś was boli.

Trzeci dzień
Rana bolała już o wiele mniej niż dzień wcześniej. Opatrunek miałem zmienić dopiero czwartego dnia, o ile nic by się nie babrało i nie miałem założonego drenażu. Z samego rana zdjęto mi opatrunki przeciw opuchliźnie (takie bandaże elastyczne owinięte wokół pachwiny i moszny). Pierwszy raz zobaczyłem i dotknąłem swoje jedyne już jądro - dziwne uczucie, ale myślałem, że będzie gorzej. Pamiętajcie, że po orchidektomii nadal mamy nienaruszoną mosznę i pełne czucie w niej. Jest trochę dziwnie, bo po jednej stronie nic już nie ma i zwisa sama skóra, ale nadal czułem w dłoni swoją "męskość" :D. Ze wzwodem również nie ma problemu. Już w podczas snu miałem pierwszą pooperacyjną nocną erekcję, która okazała się bezbolesna.
O 11:00 przyszedł doktor z wypisem, nakazał wykąpać się dopiero za 48h i postarać się nie zmoczyć rany. Szwów mam 5, należy je zdjąć po 7-10 dniach w POZ.

Po operacji

Ogólnie rekonwalescencja po zabiegu jest podobno bardzo dobra i krótka. Po miesiącu można wrócić do aktywności fizycznych. Przez pierwszy tydzień mam chodzić o kulach, nie dźwigać, zmieniać często pozycje, spacerować po mieszkaniu i leżeć w łóżku na przemian po godzinie. Przeciwbólowo pomaga ketonal 100mg dostępny bez recepty. Najgorszy ból występował w pierwszych dwóch dobach po zabiegu, potem jest już coraz lepiej. Psychicznie.. cóż, każdy przechodzi to inaczej, bo przecież każdy z nas nosi inny bagaż emocjonalny. W moim przypadku pojawia się strach, że to gówno mam nadal w sobie i będę miał do końca życia, i że "w prezencie" mogła dostać to moja mała córeczka. Jestem pod stałą opieką psychiatry, mam pełne wsparcie w żonie, rodzinie i u przyjaciół. Nigdy nie bójcie się prosić o pomoc. Zbyt dużo mężczyzn w Polsce popełnia Magika ze względu na swój zły stan psychiczny.

Na sam koniec chcę się zwrócić bezpośrednio do Ciebie. Jeżeli tu trafiłeś i to czytasz - orchidektomia to pierwszy krok w walce z nowotworem. Jestem z Ciebie dumny, że postanowiłeś walczyć i chcesz żyć. Wiem, że się boisz, ale tylko idioci nie czują strachu. Proś o pomoc swoich bliskich, lub profesjonalistów jeżeli czujesz, że tego potrzebujesz. Życie postawiło Cię przed próbą, ale jeszcze Cię nie skreśliło. Walcz.

Drodzy przyszli monorchidzi - wszyscy na tym forum trzymają za was kciuki! 8-)
Awatar użytkownika
Warden
 
Posty: 29
Rejestracja: 23 Sie 2024, 17:33
Miejscowość: Wrocław

Re: Trochę o orchidektomii

Postprzez miszcz » 09 Wrz 2024, 17:00

Ogólnie cewnikowanie czasami jest potrzebne po znieczuleniu podpajęczynówkowym, ale tylko w niektórych przypadkach, jak kilka godzin po operacji chory nie jest w stanie oddać moczu.

Ja złapałem pałeczkę ropy błękitnej bez cewnikowania, objawy pojawiły się dopiero po 10 miesiącach i twierdzą, że to niemożliwe, aby po takim czasie wystąpiły.

Z rekonwalescencją to ja nie wiem. Jeden pisze, że po operacji cały czas chodził do pracy, inni normalnie pracują i uprawiają sport przy chemii BEP. Nie wiem, co ze mną jest nie tak, ale dzień po operacji mocno bolało. Kilka dni trzeba było odpocząć.
miszcz
Przyjaciel Forum
 
Posty: 1214
Rejestracja: 17 Kwi 2015, 20:37

Re: Trochę o orchidektomii

Postprzez Warden » 10 Wrz 2024, 21:11

Cześć miszczu

Pielęgniarki powiedziały mi pół żartem pół serio, że jak nie wysikam się do 24:00 w dzień zabiegu to mnie siłą zacewnikują więc coś w tym jest :D

Mnie też bardzo bolało w pierwszy dzień, ale z każdym kolejnym jest już coraz lepiej. Trzeba po prostu zaopatrzyć się w środki przeciwbólowe, zwolnienie z pracy i jakoś to przetrwać leżąc na kanapie i grając na konsoli :D
Awatar użytkownika
Warden
 
Posty: 29
Rejestracja: 23 Sie 2024, 17:33
Miejscowość: Wrocław

Re: Trochę o orchidektomii

Postprzez PiotrekzŁodzi » 11 Wrz 2024, 12:52

Ja miałem znieczulenie ogólne i dość szybko zrobiłem się mobilny. Cewnika nie miałem, do toalety poszedłem wieczorem w dzień orchidektomii, a ze szpitala wyszedłem dzień później.
Bólu fizycznego jakiegoś wielkiego nie miałem, jedynie wychodząc ze szpitala byłem zgięty w pół, pobolewał mnie dół pleców. Po wizycie w domowej toalecie przeszło. Do końca dnia wypoczywałem w łóżku, dzień później wybrałem się na krótki spacer.
PiotrekzŁodzi
 
Posty: 236
Rejestracja: 26 Gru 2023, 18:28

Re: Trochę o orchidektomii

Postprzez Viss » 13 Wrz 2024, 08:09

Operacja jak operacja podszedłem do tematu na luzie po prostu chwilowa absencja, potraktowałem to jako kontuzję. Po operacji leżałem 12 godzin na plecach po znieczuleniu podpajęczynówkowym i od tego szpitalnego łóżka bardzo bolały mi plecy. Cewnika nie miałem tylko kaczka, pierwszy opatrunek zmieniony parę godzin po operacji. Dostałem pyralginę ale ból był trochę większy więc poprosiłem o coś mocniejszego. Wypis ze szpitala 3 dni po operacji ze względu na tomografię którą załatwił urolog żeby sprawdzić od razu czy są przerzuty. Trzeci i czwarty dzień po operacji bardzo bolała mi głowa tak że nie mogłem nawet usiąść i funkcjonować. Problem był z gojącą się raną pooperacyjną gdzie po pewnym czasie rana przestała się goić. Zrobiony został wymaz i okazało się że jest jakaś bakteria i musiałem brać antybiotyk. 3 miesiące po operacji i chemii w międzyczasie powróciłem do treningów fizycznych.
Viss
 
Posty: 73
Rejestracja: 29 Mar 2023, 10:01

Re: Trochę o orchidektomii

Postprzez Warden » 09 Paź 2024, 08:27

jestem już ponad miesiąc po operacji. Blizna sama w sobie nie boli, ale pod nią tkanki są bardzo twarde, jakby ktoś dosłownie wszył mi tam sznurówkę :roll: to normalne, że taka opuchlizna jeszcze nie schodzi?
Awatar użytkownika
Warden
 
Posty: 29
Rejestracja: 23 Sie 2024, 17:33
Miejscowość: Wrocław

Re: Trochę o orchidektomii

Postprzez PiotrekzŁodzi » 09 Paź 2024, 11:24

Tak, miałem tak samo, zgłaszałem urologowi ale stwierdził, że to normalne i trzeba czekać.
Po 10 miesiącach miejsce cięcia nadal jest odczuwalne, ale dużo mniej niż na początku.
PiotrekzŁodzi
 
Posty: 236
Rejestracja: 26 Gru 2023, 18:28

Re: Trochę o orchidektomii

Postprzez adamus09 » 10 Paź 2024, 21:48

Urolog może zbadac palpacyjnie lub USG czy nie jest nadal krwiak.

Ja po 23 msc nadal mam dziwne stany w rejonie cięcia/operacji ;)
adamus09
 
Posty: 125
Rejestracja: 12 Lis 2022, 18:03

Re: Trochę o orchidektomii

Postprzez PiotrekzŁodzi » 11 Paź 2024, 09:14

Jakie to są stany?
PiotrekzŁodzi
 
Posty: 236
Rejestracja: 26 Gru 2023, 18:28

Re: Trochę o orchidektomii

Postprzez newbpoi » 11 Paź 2024, 12:16

Jak widać u każdego wygląda to inaczej. Ja operację miałem 28 listopada, czyli prawie rok temu, a nadal po wysiłku czuję lekki ból w okolicy cięcia. Dyskomfort nawet podczas normalnego funkcjonowania.
newbpoi
 
Posty: 23
Rejestracja: 09 Sty 2024, 12:12

Następna

Wróć do Metody terapeutyczne / dyskusja przypadków

Kto jest na forum

Użytkownicy przeglądający to forum: Brak zarejestrowanych użytkowników oraz 0 gości