Olbrzymi nasieniak w przestrzeni zaotrzewnowej

Chirurgiczne oraz zachowawcze metody terapii raka jądra. Nowoczesne schematy chemioterapeutyczne, radioterapia oraz leczenie wspomagające.

To forum jest miejscem na indywidualne tematy dotyczące choroby poszczególnych chorych. Tutaj możesz umieścić temat odnoszący się do Twojej/bliskiej Ci osoby choroby aby przedyskutować prawidłowość leczenia, uzyskać informacje, porady, odpowiedzi na nurtujące pytania.

Olbrzymi nasieniak w przestrzeni zaotrzewnowej

Postprzez Karolina_M » 09 Sty 2025, 19:56

Cześć,

Chciałam w imieniu swoim i męża podziękować Wam za aktywność na forum - lektura Waszych historii i podlinkowanych tu stron pozwoliła nam szybko przyswoić wiele cennych informacji o chorobie i niejednokrotnie w trudnych chwilach podnosiła nas na duchu. Nie udzielaliśmy się aktywnie do tej pory, ale wydaje nam się, że warto podzielić się naszą niestandardową historią - z nadzieją, że ona też będzie mogła dodać komuś otuchy, i że będziemy aktualizować wątek tylko dobrymi wiadomościami :)

W połowie września 2023 r. u mojego męża, wówczas 39-letniego, w badaniu USG jamy brzusznej (wykonanym z powodu narastających dolegliwości bólowych w nadbrzuszu i w plecach) wykryto około 10-centymetrowy guz. W tomografii komputerowej z 02.10.2023 wielkość guza została oceniona przez radiologa na 16 cm. W badaniach obrazowych trudno było określić jego źródło - w USG podejrzane wydawało się nadnercze, w TK - krezka jelita. Badania nie wykazywały obecności przerzutów. W USG jąder nie znaleziono żadnych zmian poza żylakami powrózka nasiennego - nie podejrzewano więc zupełnie nowotworu zarodkowego.

Operacja 16.10.2023 była momentem, który wydawał się końcem świata: po otwarciu jamy brzusznej okazało się, że guz w rzeczywistości ma już prawie 30 cm (!) i naczynia krwionośne grubości palca, nacieka na wszystko - żołądek, trzustkę, nerkę, aortę - dosłownie nie było miejsca, w którym byłaby zdrowa tkanka. Śródoperacyjna histopatologia kierowała wstępne podejrzenia na chłoniaka lub raka żołądka. Trafiliśmy na naprawdę niesamowitego chirurga, który heroicznym wysiłkiem, mimo powagi sytuacji, zdołał usunąć około 2/3 masy nowotworu, za co będziemy mu nieskończenie wdzięczni do końca świata - wtedy jednak mimo wszystko sytuacja wydawała się po prostu tragiczna. Aż do otrzymania wyników histopatologii, która wykazała czystego nasieniaka... i nieoczekiwanie dała nam nadzieję na całkowite wyleczenie.

Operacja była rozległa i poważna, więc i rekonwalescencja po niej bardzo trudna i długa. Chemię BEP (4 cykle) mąż rozpoczął 19 listopada 2023. Każdy cykl przechodził niestety gorzej od poprzedniego. Mimo wszystkich rad wyczytanych na forum i mimo zaangażowania naszej prowadzącej pani dr nie udało się powstrzymywać bardzo silnych, długotrwałych i uniemożliwiających codzienne funkcjonowanie nudności i wymiotów, po kolei zaliczaliśmy większość możliwych skutków ubocznych chemioterapii wymienionych w ulotkach, dorzucając jeszcze kilka własnych (szczękościsk, silne skurcze mięśni i duszności wywołane najprawdopodobniej nie tyle przez chemię, co przez jeden z leków przeciwwymiotnych - objawy ustąpiły po jego odstawieniu). Trzeci, a juz zwłaszcza czwarty cykl były nie do opisania trudne fizycznie, a przez to i psychicznie. Nie chcę jednak tymi informacjami wystraszyć tych, ktorzy dopiero zaczynają leczenie - pamiętajcie proszę, że organizm męża był ekstremalnie obciążony nie tylko zaawansowanym procesem nowotworowym, ale również bardzo trudną operacją i jej powikłaniami, i przed rozpoczęciem dalszych etapów leczenia nie zdążył dojść do równowagi.

Mimo wszystkich trudności przez chemioterapię udało nam się przejść bez opóźnień, z wyjątkiem ostatniej dolewki bleomycyny w czwartym cyklu - ostatecznie została odwołana z uwagi na świeżo wykrytą zakrzepicę w fazie ostrej, a także rozległą grzybicę jamy ustnej i zapalenie błony śluzowej żołądka. PET wykonany 16 marca 2024 (5 tygodni po zakończeniu leczenia) wykazał zmianę resztkową w tkance tłuszczowej okołonerkowej i wzdłuż żyły nerkowej, rozlaną, wielkości ok. 42 x 40 mm - nieaktywną. Pierwsze kontrolne TK potwierdzają remisję choroby (zmiana sukcesywnie się zmniejsza i obecnie, w badaniach wykonanych w grudniu 2024, ma 35 x 18 mm).

Leczyliśmy się od początku w Łodzi, w szpitalu Kopernika. Łódź nie jest ośrodkiem referencyjnym i muszę przyznać, że miałam ogromne obawy, czy wszystko będzie przebiegało zgodnie z wytycznymi, ale mąż był w zbyt ciężkim stanie, żebyśmy poważnie mogli rozważać dojazdy do Warszawy - planowaliśmy raczej ewentualne dodatkowe konsultacje z dr. Sarosiekiem. Właściwie jednak nie mieliśmy problemów czy wątpliwości związanych z planem leczenia. Wiemy, że przy nasieniakach standardem są trzy cykle, ale przy tak gigantycznym guzie, potężnym krwotoku podczas operacji, który rozniósł komórki nowotworowe wszędzie gdzie się tylko dało, a także przy braku możliwości kompletnej resekcji guza, co uniemożliwiło zbadanie całości i stuprocentowe wykluczenie obecności innego utkania - sami też uznaliśmy, że zalecone nam w tej sytuacji 4 cykle BEP dadzą nam większą pewność wyleczenia. Mąż bez problemu otrzymywał kolejne dawki bleomycyny mimo silnej neutropenii - z czym wiem, że wielu forumowiczów w różnych ośrodkach miało trudności. Oczywiście nie zniechęcam do leczenia się w Warszawie czy Wrocławiu osób z łódzkich okolic, które mają taką możliwość, ale z tego co wiem i czego doświadczyliśmy w Koperniku bardzo wiele się zmieniło na korzyść w stosunku do tego, co czytałam na forum we wpisach sprzed lat. Możliwe, że mieliśmy niesamowite szczęście do ludzi, ale szczerze mówiąc nigdy wcześniej nie miałam tak pozytywnych doświadczeń ze służbą zdrowia - na każdym etapie leczenia, na każdym oddziale (chirurgia, OIOM, choroby rozrostowe, SOR) trafialiśmy na naprawdę wyjątkowo zaangażowanych i empatycznych lekarzy, dla których wyraźnie najważniejsze było dobro pacjenta.

Obecnie, prawie rok od zakończenia leczenia wciąż nie jest idealnie - jeszcze leczymy zakrzepicę (już w opanowanej, bezpiecznej, przewlekłej formie, ale jednak), mąż wciąż często czuje się osłabiony i senny, morfologia nie jest wzorowa, zdarzają się różne, nieraz silne dolegliwości bólowe - ale patrząc na stan wyjściowy aż trudno uwierzyć, że udało nam się dojść do punktu, w którym obecnie jesteśmy...

Trzymamy za Was kciuki - i Wy trzymajcie proszę za nas! :)
Karolina_M
 
Posty: 21
Rejestracja: 03 Sty 2024, 23:06

Re: Olbrzymi nasieniak w przestrzeni zaotrzewnowej

Postprzez Tukasia » 10 Sty 2025, 08:11

Dziękuję za tego posta. Właśnie jesteśmy na końcówce chemioterapii- powoli szykujemy się na sprawdzenie czy zadziałała - więc sięgnęłam do pierwszego TK i nieustannie mnie ono przeraża- tj. ten pakiet węzłów 6,9 cm x około 4 x około 5 , który wydaje się taki duży…
Tukasia
 
Posty: 71
Rejestracja: 14 Wrz 2024, 21:16

Re: Olbrzymi nasieniak w przestrzeni zaotrzewnowej

Postprzez miszcz » 10 Sty 2025, 09:14

Prawdę mówiąc, czytając o waszym przypadku byłem przerażony, że coś takiego jest możliwe. Bardzo dobrze, że podano 4xBEP. M8ejmy nadzieję, że na tym się skończy i będzie spokój raz na zawsze.
miszcz
Przyjaciel Forum
 
Posty: 1214
Rejestracja: 17 Kwi 2015, 20:37

Re: Olbrzymi nasieniak w przestrzeni zaotrzewnowej

Postprzez Karolina_M » 10 Sty 2025, 12:16

Tukasia napisał(a):Dziękuję za tego posta. Właśnie jesteśmy na końcówce chemioterapii- powoli szykujemy się na sprawdzenie czy zadziałała - więc sięgnęłam do pierwszego TK i nieustannie mnie ono przeraża- tj. ten pakiet węzłów 6,9 cm x około 4 x około 5 , który wydaje się taki duży…

U nas tuż po operacji - jako punkt wyjsciowy przed podaniem chemioterapii - guz miał około 10 x 9 x 6 cm (pomiędzy pooperacyjnym TK a pierwszym cyklem BEP minął niemal miesiąc i guz prawdopodobnie zdążył znów urosnąć, ale nie mamy tego czarno na białym). Możecie być dobrej myśli, chemioterapia jest naprawdę bardzo skuteczna - wszyscy niestety dobrze wiemy, jakie figle płata psychika przed kontrolami, ale trzymajcie się ciepło i nie dawajcie się ponurym głosom w głowie :)


miszcz napisał(a):Prawdę mówiąc, czytając o waszym przypadku byłem przerażony, że coś takiego jest możliwe. Bardzo dobrze, że podano 4xBEP. M8ejmy nadzieję, że na tym się skończy i będzie spokój raz na zawsze.

Dzięki miszczu, szczerze mówiąc też trudno mi uwierzyć, że to się działo naprawdę, że w ogóle można mieć w jamie brzusznej takiego potwora i względnie normalnie funkcjonować... W sierpniu jeszcze niczego nie podejrzewaliśmy i objechaliśmy beztrosko wzdłuż i wszerz Litwę, Łotwę i Estonię, we wrześniu dolegliwości zaczęły być uciążliwe, ale zrzucaliśmy je na przeciążenie pleców, a co się działo w październiku i później, to już widać wyżej... To, że jesteśmy tu dziś razem jest dosłownie cudem medycyny. Pilnujemy badań kontrolnych, żyjemy najspokojniejszym możliwym trybem i trzymamy się dobrych statystyk i dobrych przeczuć (no, z napadami paniki z mojej strony od czasu do czasu, szczególnie podczas czekania na wyniki TK ;) Opowiadam o tym lekkim tonem, ale pewnie nikt tak dobrze jak Wy nie zrozumie, jak to jest).
Karolina_M
 
Posty: 21
Rejestracja: 03 Sty 2024, 23:06

Re: Olbrzymi nasieniak w przestrzeni zaotrzewnowej

Postprzez miszcz » 10 Sty 2025, 12:45

Przy okazji gratuluję podróży po Litwie, Łotwie i Estonii. To jedno z moich niezrealizowanych marzeń.
miszcz
Przyjaciel Forum
 
Posty: 1214
Rejestracja: 17 Kwi 2015, 20:37

Re: Olbrzymi nasieniak w przestrzeni zaotrzewnowej

Postprzez CRS » 10 Sty 2025, 12:55

A jak wyglądała sprawa z markerami podczas diagnostyki i leczenia?
Możesz napisać o jaki lek przeciwwymiotny chodziło? Może komuś taka informacja się kiedyś przyda?
CRS
 
Posty: 238
Rejestracja: 20 Maj 2022, 10:28

Re: Olbrzymi nasieniak w przestrzeni zaotrzewnowej

Postprzez Karolina_M » 10 Sty 2025, 21:38

Hej, niestety nie znam nazwy leku przeciwwymiotnego - działałam wtedy w zbyt dużym amoku, żeby zapamiętać, a w dokumentacji nie został zapisany - wiem tylko, że był to lek działający na mózg w zbliżony sposób jak metoclopramid (ale nie był to sam metoclopramid, na który mąż zgłosił nietolerancję jeszcze przed rozpoczeciem leczenia).
Ondansetron i Emend mąż przyjmował standardowo i bez skutkow niepożądanych (choć skutki pożądane niestety też nie były zbyt wielkie...)

Markery nie były badane przed operacją, gdy guz był tak ogromny (nie podejrzewano wówczas nasieniaka). AFP i Beta HCG pierwszy raz zbadano 25 października 2023, zaraz po wyniku histopatologii (przy wielkości nieresekcyjnej cześci guza 10 x 9 x 6 cm):
AFP: 0,8 U/ml (0,0 – 5,8)
Beta HCG: 1,31 mIU/ml (<2,6)
LDH wówczas nie oznaczono

Markery tuż przed I cyklem BEP (listopad 2023, ok. miesiąc po operacji i pooperacyjnej TK):  
AFP: 0,8 U/ml (0,0 – 5,8)
Beta HCG: 3,92 mIU/ml (<2,6)
LDH: 299 U/l (135 – 225)

Markery po I cyklu BEP (grudzień 2023): 
AFP: 1,8 U/ml (0,0 – 5,8)
Beta HCG: <=0,2 mIU/ml (<2,6)
LDH: 177 U/l (135 – 225)

Utrzymywały się w prawidłowych wartościach do końca leczenia i takie na szczęście pozostają do chwili obecnej.
Wyniki z badań kontrolnych w grudniu 2024:

AFP:  1,6 U/ml (0,0 – 5,8)
Beta HCG: <=0,2 mIU/ml (<2,6)
LDH: 150 U/l (135 – 225)
Karolina_M
 
Posty: 21
Rejestracja: 03 Sty 2024, 23:06

Re: Olbrzymi nasieniak w przestrzeni zaotrzewnowej

Postprzez Podpretekstem » 10 Sty 2025, 21:51

Wasza historia to jakiś kosmos!!
Chyba o tak wielkim guzie jeszcze nie czytałam
Cudownie, że wychodzicie na prostą, mimo krytycznie ciężkiej sytuacji wyjściowej.
Gratuluję!
Dajecie nadzieję nam, walczącym :)
Podpretekstem
 
Posty: 181
Rejestracja: 17 Sie 2024, 19:56

Re: Olbrzymi nasieniak w przestrzeni zaotrzewnowej

Postprzez PiotrekzŁodzi » 14 Sty 2025, 09:43

Dzięki za podzielenie się historią i oczywiście trzymamy kciuki za Was!
Możesz podzielić się informacja pod opieką którego onkologa z Kopernika jesteście? Tu lub na priv.
Pozdrawiam.
PiotrekzŁodzi
 
Posty: 236
Rejestracja: 26 Gru 2023, 18:28

Re: Olbrzymi nasieniak w przestrzeni zaotrzewnowej

Postprzez adamus09 » 03 Lut 2025, 22:36

Trzymamy kciuki! To dobry przykład, że nie ma sytuacji całkiem bez wyjścia.
adamus09
 
Posty: 125
Rejestracja: 12 Lis 2022, 18:03

Następna

Wróć do Metody terapeutyczne / dyskusja przypadków

Kto jest na forum

Użytkownicy przeglądający to forum: Google [Bot] oraz 1 gość