Dzień dobry, mój mąż jest obecnie 2 tyg. po orchidektomii prawego jądra, jesteśmy na poziomie oczekiwania na wyniki z tk kl.piers. i jamy brzusznej ale już teraz wiemy, że mąż będzie miał radioterapię punktową - co to jest? Leczenie już prawdopodobnie rozpocznie w piatek 18.03.
Rozpoznanie histopatologiczne : jądro o wymiarach 4,5x2,5x2 cm z guzkiem o średicy 1,8 cm oraz najądrze i powrózek nasienny. Skrojono cały guzek. Rozp; Seminoma.
Utaknie nowotowrowe ogniskowo dochodzi do błony białawej ale jej nie nacieka. Ogniskowo w świetle naczyń krwionośnych w obrębie guza widoczne grupy komórek nowotworowych. Najądrze i powrózek nasienny wolny od utkania nowotworowego. Poziomy BHCG,AFP i LHD wykonane na poczatku stycznia w normie. Przed samym zabiegiem nie zlecono na nowo określenie tych poziomów.
Bardzo proszę o interpretację, dużo czytałam na temat nasieniaka ale tak naprawdę już nie wiem co myśleć. Momentami ogarnia mnie przerażenie.
Planowaliśmy w tym roku powiększenie rodziny ale onkolog ani słowem nie wspomniał mężowi o zdeponowaniu nasienia w banku spermy. W sumie mamy już 1 dziecko ale to nie znaczy, że mamy nie pragnąć następnego. Wszystko tak się szybko toczy, że już nie ma praktycznie czasu na oddanie nasienia. I jeszcze jedno: jak onkolog może decydować przed oceną TK o leczeniu? Tego nie rozumiem,
Czy zajście w ciążę przed leczeniem ale po orchidektomii to dobry pomysł, czy nie narażam płód? Mam tyle pytań.
Martwię się bardzo, gdyż czytałam trochę medycznych artykułów i postów na tym forum i wynika z tego, że po chemioterapii skutki uboczne są mniejsze jeśli w oglóe można użyć taki termin. A mój mąż zdał się zupełnie na onkologa . Po prostu się boję, że podejmie złą decyzję. Prosze o pomoc.
Posty: 1
Dołączył: 2011-03-12, 23:51

