Witam,
Poczułem się w obowiązku kontynuować temat i opisać parę rzeczy z "doświadczenia".
Skończył się tydzień chemioterapii. Najpierw może opiszę jak wygląda u mnie chemioterapia. 3 cykle według schematu EP.
1. Cykl zaczyna się od badania krwi. Jeśli coś jest nie tak, cykl nie rozpocznie się. Po konsultacji lekarskiej podano mi chemię.
2. Jak terapię dostaję ( w kolejności): 8mg Zofrenu, 500ml NaCl, 250ml Mannitolu (przeciw obrzękowy), 500ml soli z 38mg Cis Platyny (obliczone na podstawie wzrostu i wagi), 500ml Nacl, 500ml soli z Etopozydem (190mg). Całość trwa ze względu na ilość kroplówek - od 3 do 5,5h w zależności jak pielęgniarka odkręci kurki :/
3. Każdego dnia nie było źle. Najgorzej 4 i 5 dzień z rana. Nudności, ale nie wymioty - Zofran bardzo pomaga - nie łykałem swoich tabletek. Bardzo też pomaga picie w domu Pepsi. 5 dzień z rana po nowym zakłuciu zrobiło mi się słabo. Ciśnienie (żeby nie skłamać) 90/40, albo 90/50 - już mi się mienił w jasnych barwach sufit

Ale po podaniu kroplówki przeszło.
Jestem zmęczony, jakbym miał permanentną grypę. W zasadzie t już mam dość, choć wiem, ze to początek i będzie pewnie gorzej przy kolejnych cyklach. Teraz 2 tygodnie przerwy i kolejny cykl (o ile wyniki będą dobre).
ŻYŁY - cis platyna niszczy żyły. W ciągu tygodnia miałem 3 wkłucia, bo pojawiały się już obrzęki i ból (nie nastąpiło wynaczynienie). Miejsca smarowali mi najpierw maścią z solą kwasu hialuronowego, a innym razem heparyną. Pomaga na obrzęk, ale póki co żyły nie są elastyczne - stwardniały.
Teraz mam się oszczędzać. Alkohol - niestężony, a małych ilościach. Dieta - lekkostrawna w małych porcjach a często. Nie ma ponoć diety dobrej na poprawienie wyników, bo cis platyna działa na szpik - a tutaj ponoć żadna dieta nie pomoże (oczywiście jeść trzeba zdrowo, ale wyników nie zmienię).
No i ten permanentny smród - cały czas czuję jakby chemię. Ponoć to normalne.
Temperatura - kupiłem elektroniczny termometr - nie polecam. już pewnie lepszy alkoholowy - rtęciowego się już nie dostanie. Dlaczego be? Bo w ustach pokazuje 36,6, a pod pachą 36,8. Gdzie instrukcja mówi, że jak pod pachą to trzeba dodać sobie 0,5st. co oznaczałoby 37,3. I weź tu bądź mądry - jutr kupuję alkoholowy.
To chyba tyle. Walczyć trzeba, ale mam już serdecznie dość. Cykl trwa cały tydzień i jest męczący. Naprawdę trzeba wytrwałości

Życzę powodzenia innym