Pomyliłam się:radioterapia będzie dzisiaj.
Jedyne co mi się udało to skłonić męża do zamrożenia nasienia dzisiaj - w ostatniej chwili, kilka godzin przez rozpoczęciem radioterapii.
Jestem osobą która łatwo się nie poddaję zwłaszcza jeśli chodzi o najblizszą mi osobę. I Dzisiaj rano rozmawiałam z mężem. Mąż w sumie mnie wysłuchał, nawet przejrzał ze mną pracę doktorską dostępną na forum, najnowsze standardy, lecz niestety lekarz przedstawiła mu karboplatynę w samych czarnych barwach, że nawet przeczytanie istotnych wniosków na temat leczenia nasieniaka w I st nic nie dało.
Jestem rozdarta... czuję taką obezwładniającą bezsilność. Pomóżcie mi zrozumieć.

