Witaj,
Spróbuję troszkę uporządkować informacje w Waszym temacie ponieważ wkradł się dość duży chaos. Spróbuję także odpowiedzieć na Twoje pytania.
Tip zakończyła się 13 listopada, narazie nie chcą podać mu chemi kazali przyjechać za dwa miesiące.Nie było mowy o leczeniu 3 lini ponieważ stwierdziła po badaniu TK I RM GLOWY że nie ma progresji jedyne co szalej to markery Bhcg...
A jakie są kryteria progresji? Tylko zmiany w badaniach obrazowych wg RECIST? Nie! Całość obrazu klinicznego ma znaczenie i w przypadku Twojego męża właśnie rosnące wartości bHCG jak najbardziej stanowią podstawę do stwierdzenia progresji choroby. A progresja = kolejne (w miarę możliwości) leczenie. Bardzo ważne stwierdzenie to "w miarę możliwości". Nikt z nas nie widział Twojego męża. Oczywiście samo przerwanie chemioterapii TIP (którą istotnie kontynuowano wobec spadających markerów do 6 kursów) ponieważ sytuacja się odwróciła (markery zaczęły rosnąć) jest słuszne. Chemioterapia, która jest nieskuteczna jest bezsensowna. Ale to dobry moment na włączenie leczenia 3-linii. I tutaj pojawia się moje "ale". Nie wykluczone, że Twój mąż nie jest w stanie kontynuować chemioterapii ze względu na stan zdrowia. Tylko nikt wprost Wam tego nie powiedział co oczywiście kretynizmem samym w sobie jest także. Ale do mnie to i tak nie przemawia - zastosowanie w takim przypadku w 3-linii etopozydu doustnie lub metotreksatu w monoterapii zawsze powinno być rozważone! A tutaj nikt Wam nawet nie powiedział, że taka możliwość istnieje...
W takim razie mam pytanie czy w przeciągu tych dwóch miesięcy choroba może rozwinąć się w takim stopniu że Andrzej może umrzeć?Proszę o szczerą odpowiedź.
Tego nikt, żaden najlepszy na świecie profesor Wam nie powie. Nie ma takiej możliwości, żeby przewidzieć co się stanie. Trzeba jednak wiedzieć, że chorioncarcinoma jest nowotworem agresywnym, szybko się rozsiewa zajmując kolejne lokalizacje. A tym bardziej po zmianach, które spowodowała chemioterapia - nowotwór nie będzie już tak dobrze odpowiadał - szczególnie na programy z cisplatyną (chemiooporność). Właśnie w takich momentach szuka się leku, którego skuteczność nie jest najwyższa ale nie wykazuje on oporności krzyżowej z cytostatykami na które nowotwór nabył odporność co daje szanse na kolejne miesiące i spowolnienie progresji choroby. Niestety na pewno choroba będzie postępować przez dwa miesiące bez leczenia.
Lekarze w CO w Bydgoszczy zapewniali Nas że w przeciągu tego czasu nic się nie stanie do takiego stopnia by zmarł
To muszą być bogowie, że znają przyszłość...
A czy jest możliwy przeszczep płuc?
Zdecydowanie nie. Powody są dwa. Po pierwsze nie spowoduje to wyleczenia choroby. Rozsiana choroba nowotworowa nie może być leczona przeszczepem narządów, które są zajęte nowotworem. Wszak nie da się usunąć wszystkich komórek nowotworowych w organizmie więc nowy narząd nie dość, że szybko zostanie zaatakowany przez nowotwór to jeszcze pomogą mu temu leki immunosupresyjne stosowane w celu zapobiegnięcia odrzucenia narządu. Czyli nowotwór dostanie jeszcze "kopa". Drugim powodem jest oczywiście stan zdrowia. Może zabrzmi to bardzo paradoksalnie ale chorzy kwalifikowani do przeszczepu muszą być zdrowi. Wszak przeszczepiany jest tylko chory narząd a wszystkie pozostałe muszą być zdrowe i silne. Po tak intensywnej chemioterapii niestety nie można mówić o takim zdrowiu.
przy ostatniej konsultacji jak napisałąm czy są możliwe np inne leki ponieważ załażyliśmy forum i rózni lekarze nam podopwiadają to zjechała Mnie tak że nie pozostawiła po Mnie suchej nitki...oburzona na maksa.
A rzeczowe argumenty? Dyskusja bez argumentów przypomina kopanie się z koniem. Zapraszamy na Forum (przekaż zaproszenie) a wymienimy nasze poglądy.
W razie innych pytań, nie wahaj się pytać.
Pozdrawiam